wtorek, 21 lutego 2012

siódmy ♥

-ZAYN-
Otworzyłem drzwi od kawiarki w której był już Niall z Harrym. Zająłem miejsce obok Nialla, a Liam koło Harrego.
-Rozwiesiliśmy już chyba wszędzie te ogłoszenia - ogłosił zrezygnowamy Liam i rzucił kilka na stół. Spojrzałem na nadruk. Widniał napis "Zaginiona Abby Spencer. Jeśli ktoś widział prosimy zgłosić się pod podany numer. Duża nagroda pieniężna". Nad nadrukiem zdjęcie mojej siostry. Siostry, którą ledwo poznałem i już straciłem. Strasznie przeżywałem to, że nie ma jej ze mną. Koło mnie usiadł Louis. Spojrzałem na niego. Wyglądał jak trup. Nie spał po nocach. Bił sie z myślami i obwiniał, że to jego wina.
-I co teraz ? - zabrał głos Harry.
-Nic. Będziemy czekać, tyle nam pozostaje - odparł Niall wzdychając.
-Chłopaki tak nie można. Już dwa tygodnie rozwieszamy te ogłoszenia i nic. Może ona sama uciekła i nie chce nas nawet widzieć ? Zadzwonie do Loli i zapytam, może poleciała do Los Angeles.
-Harry nie łudź się. Dzwoniłeś już wczoraj - zwróciłem sie do lokatego.
-No i zadzwonię dzisiaj.
Wyszedł z kawiarni z telefonem. louis przez cały ten czas odkąd wszedł siedział ze schowaną twarzą w dłoniach. Szturchnąłem go delikatnie. Podniósł głowę i spojrzał na mnie. Miał podkrążone i czerwone oczy.
-Stary prześpij sie.
-Nie jestem zmęczony - odparł i powrócił do dawnej pozycji.
-Louis, jeśli nie będziesz spał to w końcu padniesz, a przecież tak nie można, bo..
-Przymknij sie Liam - zagrzmiał Tomlinson. - dziewczyna którą kochał, zaginęła lub umarła i to przeze mnie i mam tak normalnie iść spać ?
-To nie jest twoja wina - odparłem. W środku jednak cały czas czułem, że jednak miał w tym swój udział. Ale nie mogłem tak myśleś, przecież on nic nie zrobił.
-Moja, tylko moja - po policzkach spływały mu łzy, które wybierał rękawem bluzy. Tak wyglądały dni bez naszej Abby.


-ABBY-
Następny piękny dzień. Wstałam i ubrałam mój ostatni komplet ubrań.
 -Muszę dzisiaj iść do pralni - pomyślałam i zeszłam na dół zrobić śniadanie. W kuchni nie było maxa. Pewnie jeszcze spał. Włączyłam radio i wyjęłam potrzebne produkty na naleśniki. W radiu usłyszałam spikera ,,Dowiedzieliśmy się, że chłopacy z One Direction coraz mniej koncertują i nie chcą udzielać wywiadów. Jest to ponoć spowodowane zaginięciem siostry jednego z nich. A teraz ich piosenka More than this". Zakuło mnie lekko w głowie.
-Auć - wytężyłam umysł. Coś mówiła mi ta nazwa zespołu. Myślałam intensywnie gdy przerwał mi głos jednego z nich. Jakoś dziwnie znajomy. Śpiewał :
And then I see you on the street
In his arms I get weak
My body falls, up on my knees
Praying
Wzruszyłam ramionami. Pewnie już gdzieś słyszałam tą piosenkę i tyle. Zrobiłam naleśniki. Akurat do kuchni wszedł Max.

-Witaj książniczko - podszedł do mnie i pocałował w czoło. Zawsze tak robił. Wiedział, że trochę czasu zajmie mi wrócenie do rzeczywistości.
-Nie obrazisz się jeśli będziesz miała dzisiaj babski dzień ? Muszę wyjechać pilnie i wróce wieczorem - skrzywił sie i popatrzył na mnei tymi swoimi pięknymi oczami.
-Hmm - udałam że myślę - No jasne jedź, mną się nie przejmuj.
Puścił mi oczko i jedliśmy w milczeniu. Później pozmywałam.
-Lecę. Obiecuję, że przyjadę jak najwcześniej. - podszedł do mnie i pocałował w policzek.
-Nie śpisz się - puściłam mu oczko. Wzięłam pranie i poszłam do pralni. koło godziny 15 wróciłam z pralni i postanowiłam jechać na zakupy. Spojrzałam przed wyjściem w lusterko.
-A może by tak nowy kolor włosów ? - zastanawiałam się pukając grzebieniem w policzek. Wyszczerzyłam zęby i pokiwałam głową. Wsiadłam w taksówkę i po 15 minutach byłam na miejscu.
Poszłam do fryzjerki.
-To co robimy ? - zapytała.
-Chciałabym zmienić kolor włosów i pocieniować słowy.
-Oj nie szkoda ci ?
Miałam długie do pasa i wyrównane, czarne włosy.
-Kiedyś trzeba zaszaleć. Po 50tce to będzie nietaktowne.
-Ok to jaki kolor ?
-Hmm.. może blond ?
-Ok już się tobą zajmę.
Po 2 godzinach z salonu wyszła blondynka z włosami lekko za ramiona z grzywką na bok. Następnie udałam się kupić ubrania. Wyszłam po godzinie z kilkoma torebkami. Poszłam do kafejki napić sie kawy, bo padałam z nóg. Zamówiłam i.. zauważyłam kilka dziewczyn w białych bluzkach na których były zdjęcia jakichś chłopaków. Gdy podeszły bliżej przyjrzałam sie dziewczynie, która na bluzce miała chłopaka w czerwonych spodnia, białej bluzce w czarne paski, poczochranych włosach, z pięknym uśmiechem. Ogólnie przypominał wyrośniętego dzieciaka, ale nie to przukóło moją uwagę tylko to, że.. znałam go. Znałam tylko nie miałam pojęcia skąd. Podeszła do nich inna dziewczyna i pisnąła:
-Aaa ! Ja też chce Louisa na bluzce.
Louis ! Tak miał na imię ten wyrośnięty dzieciak ? Potrząsnęłam głową i wzięłam łyk kawy. Wsłuchałam się i znów usłyszałam tę piosenkę co rano. I znów ten sam moment. To na 100 % musiał śpiewać ten cały Louis. Wypiłam kawe do końca i pojechałam do domu. Max już był.
-Gdzie by..- nie dokończył tylko przyjżał mi się uważniej.
-Emm.. Margaret to ty ?
-Nie podoba ci się - powiedziałam ze smutkiem. Spuściłam głowę i poszłam w stronę schodów ale chłopak stanął mi na drodze i podniósł moją głowę.
-Nic takiego nie powiedziałem. Własnie wyglądasz prześlicznie. - odgarnął mi włosy z czoła na bok i uśmiechnął się. Pomyślałam, że to dobry moment. Pocałowałam go delikatnie w usta po czym przytuliłam. Trwaliśmy tak chwilę.
-Pójdę sie położyć. - uśmiechnęłam się do niego.
Kupione rzeczy położyłam w pokoju, wzięłam kąpiel i położyłam się spać.
Następnego dnia wstałam i pierwsze co zrobiłam to sięgłam do torebki po papierosa. Zapaliłam na balkonie a Max do mnie przeszedł.
-Oj kochanie - wziął papierosa i zgasił przedeptując go. - czy ja musze zawsze ratować ci życie ? - zapytał patrząc swoimi słodkimi oczami.
Znów ukucie w głowie
-Au !
-Co ci jest ?
-Nie nic.. Mam tak czasem - uśmiechnęłam się do niego. Pomyślałam intensywnie. ,,czy ja musze zawsze ratować ci życie?" Miałam wrażenie jakbym znała te słowa. I przypomniało mi się coś. Kiedyś uratowałam życie temu Louisowi ! Ale chwila.. ja miałabym ratoważ życie jakiejś gwieździe ? Nie powiedziałam o moich podejrzeniach Maxowi.


Tydzień później


-ABBY-
Wciąż słuchałam tego zespołu One Direction i próbowałam sobie przypominać moje stare życie. Wiem, że to głupie, ale oni mi pomagali. Gdy zamykałam oczy widziałam dziewczynę o rudych długich włosach i jeszcze inną o ciemnych włosach ze złośliwym uśmieszkiem. no i wciąż przed oczami miałam tego chłopaka. Louisa. Szłam akurat do sklepu i zamurowało mnie to co zobaczyłam. Z domu jakiejś kobiety wychodził Max i .. całował ją ! Byłam nabuzowana, ale poszłam do te nieszczęsne zakupy i wróciłam do domu.
-Hej kochanie - podszedł do mnie i chciał pocałowac ale sie odsunęłam.
-Ey o co ci chodzi ?
-Kim ona jest ? - zapytałam krzyżując ręce na piersiach.
-Emm.. kto ?
-Ta laska, z którą sie całowałeś niedawno.
-Taka jedna - skwitował jakby całowanie sie z kimś było czymś normalnym.
-Dziękuję ci bardzo, że mnie zdradzasz ! Może ja też powinnam ! - wydarłam sie na niego a ten udwrzył mnie w twarz. Padłam na podłoge. ręką złapałam się na policzek. Max ukucnął przy mnie ale ja patrzyłam na podłogę.
-Spójrz na mnie . - nie zareagowałam - Spójrz na mnie ! - wykrzyczał. Podniosłam lekko głowe. Miałam już łzy w oczch i strasznie sie bałam. Spojrzałam na niego i .. pomyślałam, że to inny człowiek. Miał w oczach takie.. zło. Nie wiedziałam jak to określić. Po prostu patrzyłam na innego człowieka.
-Będę robił co mi się podoba, a ty się ciesz, że uratowałem ci życie a nie zostawiłem po tym jak miałaś wypadek na tym Harleyu. Mogłem cię zostawić i już byś wąchała kwiatki od spodu. Wypad do pokoju i nie waż się wychodzić - te ostatnie słowa wyrzyczał. Poszłam posłusznie. Wszystko mi sie przypomniało. Wszystko. Ten wypadek na motorze, ten okropny ucisk w głowie po upadku. Czemu jechałam na tym motorze ? Zamknęłam drzwi od pokoju i usiadłam na łóżku. Potrząsnęłam głową.
-Louis..- wyszeptałam. Przed oczami widziałam uśmiechającą się dziewczynę. Wszystko składało sie w całość. Położyłam się. Tylko po co Max mnie ze sobą wziął ? Miałam to teraz gdzieś. po co sie nad tym zastanawiać. Nie chciałam być z nim ani chwili dłużej.
-Muszę wrócić - oznajmiłam sama sobie. Postanowiłam spakować się po cichu a w nocy uciec. taki był mój plan.








No i co wy na to ? ;ddd Przyznać się spodziewaliście sie tego ?  Chcę przed to pokazac, że życie wcale nie jest takie przyjemne ((; Zawsze miałam tak, że wszystko było świetnie, najlepiej jak bycć mogło no i się po którkim czasie spieprzyło /; i właśnie to chcę pokazać przez tego bloga. Jak myślicei co dalej ? Jeśli czytasz to napisz komentarz prosze ! I dziękuję za 770 wejść !! ***;
Polecam !

pani Horan
Love1d
Angelika
julia xx

black.character

12 komentarzy:

  1. Oooo nareszcie sobie przypomniała !!
    Boska jesteś :*
    Pisz następny bo już nie mogę się doczekać reakcji chłopaków jak ją zobaczą :)
    Lovciam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ! Boski rozdziałek ;D Cieszę się, że w końcu odzyskała pamięć ;)
    Biedy Lou ;(
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;**
    Uwielbiam ten blog <33 i dzieki za polecenie :D


    http://moments-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam pojęcia co będzie dalej. Ciągle mnie czymś zaskakujesz. Nie wiem czego mam się po Tobie spodziewać, gdyż nie wiem co w tej Twojej główce siedzi. Jestem bardzo ciekawa jak chłopaki odnajdą Abby. Pozdrawiam Angelika xoxo

    http://alice-and-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. super,nispodziewałam się takiej reakcji Maxa,mam nadzieje,że chłopcy znajdą Abby.
    zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest wspaniały , czekam na kolejny i dzięki za polecenie :) <3

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebisty i czekam na następną część mam nadzieje że niedługo

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebisty ! Ale musisz swatać znowu Lou i Abby !

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham, kocham, kocham! ;** Czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Biste jestem taka ciekawa dalszej części

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na dalszyn ciąg .

    OdpowiedzUsuń