sobota, 10 marca 2012

siedemnasty ♥

Rano obudziłam się o 8 jako pierwsza z całego domu. Louis jeszcze słodko spał. Uśmiechnęłam się i pocałowałam chłopaka w czoło. Spojrzałam przez okno. Niebo szare i gęsta mgła. Aż nie chciało się opuszczać cieplutkiego domu. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej bielisme, czarne spodnie i zieloną bluzę przez głowę. Poszłam do łazienki i wzięłąm szybki prysznić. Następnie ubrałam się, a włosy spięłam w kucyka. Zeszłam po cichu na dół i podeszłam do lodówki. Jej zawartość była dość skąpa. Wyjęłam ser i szynkę, z szafki na stół wyłożyłam chleb i postanowiłam zrobić tosty. Po chwili do kuchni wszedł Liam zapinając guzik od koszuli przy rękawie.
-O hej - rzucił gdy mnei zauważył - ty już na nogach ? - zapytał nie ukrywając zdziwienia.
-Hej.. A jakoś nie mogłam spać.
-Pomóc ci ?
-Nie dzięki. Chociaż... Powkładaj to do tostera, a ja pójde obudzić chłopaków.
-Ok. - chłopak zabrał sie do swojego zadania a ja ruszyłam schodami na góre. Najpierw weszłam do pokoju Harrego. Wiedzialam, że i tak zaśnie jak go obudze, więc po obudzeniu wszystkich wpadne do niego ze szklanką zimnej wody.Podeszłam po cichu do łóżka i wskoczyłam na chłopaka.
-Co sie dzieje ? - zapytał ochrypniętym głosem.
-Śniadanie ! - krzyknęłam mu do ucha. Ten aż podskoczył i spowodował, że spadłam na podłogę.
-Ała - jęknęłam.
-I to jest właśnie kara, że w ten sposób nie budzi się Harrego Stylesa ! Zaraz zaraz... Harrego Stylesa w ogóle się nie budzi ! - wypowiedział swój monolog i przykrył się poduszką.
-Co nie zmienia faktu, że nadal śniadanie jest na stole i musisz wstać !
-Nigdzie nie ide. Która w ogóle jest godzina.
Spojrzałam na zegarek.
-Dziesiąta.
-Co ?! Tak wcześnie ?!
-Nie jęcz tylko wstawaj. Obiecaliśmy Niallowi, że go odwiedzimy z samego rana.
-A.. chyba, że tak.
-Więc wstawaj.
-5 minut.
-Agrrr ! - wyszłam z pokoju loczka i powędrowałam do brata. Tego jednak nie musiałam już budzić, bo siedział na łóżku i przecierał oczy.
-Co jest ? - zapytał zaspany.
-Przyszłam cię obudzić, ale widze, że z tobą takich problemów nie ma co z Harrym. Śniadanie na stole - powiedziałam wszystko jednym tchem i wyszłam z pokoju. Udałam się do mojej sypialni. Louis leżał na łóżku odkyty, a kołdra na podłodze. Nie miałam sumienia go budzić. Szczególnie, że teraz mogłam spokojnie przyjżeć się jego gołej klatce piersiowej. Stałam jak głupia gapiąc sie na niego gdy ten nagle wychrypiał.
-No i co sie gapisz ? - nie otwierał jednak oczu.
-Emm.. śniadanie na stole - powiedziałam i poczułam, że cała się rumienie. Chłopak otworzył oczy i podniósł się.
-Ach to ty Abby. Przepraszam myślałam, że któryś z chłopaków.
-Nic nie szkodzi - posłałam mu ciepły uśmiech. - śniadanie - powtórzyłam. Chłopak wstał i podszedł do mnie po czym złożył na moich ustach czuły pocałunek.
-Śniadanie poczeka - wyszeptał mi do ucha i pocałował mnie ponownie. Potem zaczął schodzić niżej.
-Nie nie nie Louis.. - szybko wróciłam na ziemię choć przyznam, że niechętnie - nie teraz ok ? - powiedziałam gdy zauważyłam jego zdezorientowane spojrzenie. Ten sie tylko zaśmiał.
-Ok, ale wiedz, że nie miałem TEGO na myśli.
Ponownie sie zarumieniłam i zaśmiałam.
-Zaraz przyjdę - dodał i pocałował mnie w czoło. Zeszłam na dół. Przy stoliku siedział Liam z Zaynem.
-Gdzie Harry ?
-Chyba jeszcze śpi - odpowiedział mi Liam. Podeszłam doszafki z której wyjęłam szklankę, następnie nalałam do niej wody i ruszyłam w stronę schodów.
-Emm.. Abby ...- zaczął Liam.
-Cicho ! zaraz wracam - pobiegłam do góry i z hukiem otworzyłam drzwi Harrego. Leżał na plecach rozwalony na łóżku i kimał. Podeszłam i polałam mu na twarz lodowatą wodę.
-Ey !! - zerwał sie na nogi i spojrzał na mnie - co ci jest ?!
-Mówiłam, żebyś wstawał, bo jak nie to wróce z wodą !
-Czyli muszę brać wszystko co móisz dosłownie tak ?!
-No raczej - rzuciłam i wyszłam z pokoju - za minute widze cie przy stole - rzuciłam jeszcze i zbiegłam po schodach. Zajęłam miejsce koło przybyłego już Louisa i zaśmiałam się.
-Pawiedz mi, że nie oblałaś go wodą ? - zapytał Zayn.
-Oblałam. A co ?
Cała trójka uderzyła się w czoło
-No co ? - zapytałam nie wiedząc o co chodzi.
-Chodzi o to, że...
-Co ona mizrobiła !! - jednak usłyszałam głos loczka dobiegający z góry. Po chwli był już w kuchni i pokazywał na swoje włosy.
-O co ci chodzi ? - zapytałam gdy podszedł do mnie.
-No patrz ! Widziasz ?!
-Ja tam nic nie widze - skwitowałam gdy pochylił się, żebym popatrzyła na jego włosy.
-Mam nierówne loczki ! Widzisz to ! Jeden jest taki duży w drgi drobny !
-Jezu ! Z tego powodu tak przeżywasz ?
-No to są moje loczki ! Nie rozumiesz ? Ja, Harry Styles słynę z tego, że mam burzę loków.
-Wow.. Fascynujące. Nadal masz burzę loków.
-Ale nierównych.
-Jejuś to ci je wyprostuje i będzie ok co ?
W tym momencie jednak chłopak spoważniał i usłyszałam jak Zayn mówi "o nie".
-Ty chcesz mi prostować włosy ? - zapytał poważny i blady jak papier.
-No jeśli chcesz to moge. Pójde tylko po prostownice - wstałam już z miejsca, ale Harry zacżął uciekać.
-Niee ! Weźcie ją ode mnie !
-No i super - skwitował Liam.
-Co ja takiego zrobiłam ? - zapytałam już zdenerwowana.
-On nienawidzi prostownicy. Jak mu wyprostowaliśmy włosy, tak dla żartu, to płakał 2 dni.
-Aaa... no skąd miałam wiedzieć ?
-Na przyszłość uważaj - skwitował braciszek i puścił mi oczko po czym łyknął kawy.
-Dobra dobra. Tylko wybaczy mi ?
-No raczej tak, ale uważaj na niego ok ?
-No dobra dobra, przecież on nie jest małym dzieckiem tak ?
-No ale tak się zachowuje - skomentował Louis. Wywróciłam tylko oczami i sięgnęłam po tosta. Pół godziny później kończyłam wkładać naczynia do zmywarki. Harry trzymał się ode mnie z daleka to powodowało, że chciało mi się smiać, ale musiałam się trzymać na wodzy.
-Ok gotowi ? - zapytał Liam.
-No jasne.
-Ale że gdzie ? - zapytał Harry.
-Do Nialla jedziemy, zapomniałeś ? - zapytałam, a ten tylko rzucił "aha" unikając mojego wzroku. Pokręciłam tylko głową. Wsiedliśmy do auta. Louis prowadził, a ja siedziałam koło niego. Jednak chłopcy musili się jak zwykle sprzeać o miejsce.
-O co chodzi ? - zapytałam.
-Ja nie siedze w środku - skwitował Harry i skrzyżował ręce na pierci robiąc przy tym minę naburmuszonego dziecka.
-Będziesz, bo jesteś najmłodszy - poweidział Liam.
-Ale ty jesteś Daddy Direction, więc to ty siedzisz w środku.
-No to moze Zayn usiądzie na środku ? - zapytał Liam i razem z Harrym przenieśli spojrzenie na brata, ten z kolei na mnie. Zrobiłam mine typu "błagam bądź normalny" po czym ten wywrócił tylko oczami.
-No ok, ok. Już ide.
Reszta wyszczerzyła tylko zęby po czym spojrzeli na moją minę.
-No co ?
-Jak dzieci - powiedziałam i pokręciłam głową. W końcu po 15 minutach byliśmy już w sali Nialla. Zauważyłam wszędzie wazony z kwiatami i maskotki.
-No witamy ! - krzyknął uradowany Harry i podszedł do blondyna.
-O wreszcie jesteście ! Ey moge wracać już do domu ! - krzyknął uradowany Horan patrząc na nas.
-No i super ! - wrzasnął Zayn.
-Ey w domu mam kule, żebyś mógł chodzić, a teraz zaniesiemy cię - zaoferował sie Louis wyszczerzając zęby.
-Ok. - w tym momencie przyszedł lekarz.
-O, państwo już są. Można już go zabierać, może mniej tłoczno tu będzie.
Spojrzeliśmy na blondyna. Ten tylko machnął ręką.
-Nie pytajcie.
Zaśmialiśmy się. Zabraliśmy maskotki i Liam z Harrym zanieśli Nialla do auta.
-Czuje się jak królewna. Hmm.. którego z was wybrać. Harry coś mało się starsz, jestem pochylony w twoją stronę.
-Jeszcze słowo a zabiję - wycedził chłopak przez zaciśnięte zęby - musisz iść na diete grubasie.
-Ey ey.. nie pozwalaj sobie młody - zaroził blondyn i pomachał lokatemu przed oczami palcem. Usadziliśmy Horana z tyłu.
-Ey Harry możesz prowadzić ? Wyrzucisz mnie przed domem to pójde po kule i do was dojde.
-Nie ma sprawy - loczek wziął klucze i z dumą zajął miejsce kierowcy. Usiadłam z tyłu miedzy Louisem a Zaynem, tatuś siedział z przodu sprzeczając się z kierowcą o to jaką stajcję radiową wybrać. Droga o domu była dość szybka. Zayn zachciał grać w karty z Niallem.
-Co masz ? - zapytał po raz dziesiąty chyba brat gdy blondyn wciąż główkował i chyba próbował odczytać soje karty. Śmiałam sie jak głupia, bo nie rozumiełam jak można nie umieć grać w pokera ?
-Fulla chyba. - blondyn pokazał karty. Zgadzało się.
-Ha ! Kareta ! Yeah wygrałem ! - zaczął sie cieszyć jak małe dziecko.
-Pff.. fuksem.
-Ok, lece. Jedźcie już ja dojde za pare minut.
-Ok - powiedziałm po czym cmoknęłam Louisa w policzek a ten wysiadł. Do domu Zayna było jakieś 200 metrów. Chłopcy ponownie pomogli zanieść blondyna do domu. Położyli go w końcu na kanapie i usiedli zrezygnowani.
-I a razie siedzisz, dopóki nie dostaniesz kul - zagroził mu Harry.
-Jasne jasne. Ey jest coś do żarcia ?
-Kurde... Zapomniałam wam powiedzieć, że lodówka świeci pustkami.
-No bez takich - powiedział blondyn i zrobił ryczącą minę.
-Ale co powiecie na deser ?
-O tak ! - krzyknął uradowany blondyn podnosząc ręce do góry.
Zaśmiałam się i podeszłam do zamrażalnika.  Wyjęłam z niego dwa pudełka lodów. Całą zawartość wrzuciłam do dużego miksera po czym dolałam mleka i dodałam resztę nutelli ze słoika.
-Ey czy to nie moja nutella ? - zapytał Harry wskazując na pusty już słoik.
-Może.
-No ey !
-Jejuś, zaraz pojedziemy na zakupy to sobie kupisz tak !
Zakryłam mikser wieczkiem i włączyłam przycisk POWER. Wszystko ładnie się zmiksowało tworząc ładną konsystencję shek'a. Nalałam do 6 szkladen zawartość i przyniosłam tacę do salonu.
-Proszę 
Chłopcy wręcz rzucili się na szklanki z napojem. W tym momencie wparował Louis.
-O kochanie chodź załapałeś się na shek'a.
-Masz kaleko - podał kule Niallowi, wziął szklanke i pociągnął ze słomki - mm... świetny.
-Ok Liam.
Blondyn spojrzał na mnie.
-Pomożesz mi zrobić liste zakupów ?
-Jasne. Chociaż raz zrobie liste z kimś.
Zaśmiałam się, wyjęłam z szafki notes i długopiś. Pół godziny zajęło nam robienie listy. Przeglądaliśmy szafki i lodówke a Niall krzyczał z kanapy czego on sobie rzyczy. Głównie były to słodycze.
-Ok. Ktoś normalny potrzebny do pomocy ! - krzyknęłam najgłośniej jak umiałam. Czemu mnie to nie zdziwiło, że nastała cisza. - Upiekłam ciasto czekoladowe, kto chce ! - po chwili usłyszłaam dydniące kroki i na schodach pojawił się Louis z Harrym - O wy ! Jedziemy na zakupy.
-A gdzie ciasto ? - zapytał ze smutkiem Harry.
-A przyszedłbyś jakbym powiedziała, że jedziemy na zakupy ?
-Żartujesz sobie ?
-No własnie. Ubierać sie i jedziemy.
-Ale..
-Nie ale tylko jedziemy!
Chłopcy ze spuszczonymi głowami ruszyli po schodach i po chwili pojawili się z bluzami. Założyłam buty i wyszliśmy. Tym razem jechaliśmy auten Harrego. Weszliśmy do hipermarketu z dwoma wózkami. Miałam nadzieję, że wszystko tak pomieścimy. Ruszyliśmy w pierwsze półki, a chłopcy już musieli się wygłupiać. Jeden spychał wózkiem drugiego na boki. Raz Harry tak mocno zepchnął Louisa, że ten wpadł na półki z puszkami i kilka z nich spadło na podłogą tak samo jak Louis.
-Nie umiecie sie zachować ! - wrzasnęłam na nich.
-Au - jęknął Louis podnosząc się i rozcierając tył głowy.
-Dobrze ci tak - pogroziłam mu palcem i ruszyłam dalej przed siebie. Wzięłam tyle produktów ile zdołałam utrzymać i zaczęłam szukać chłopaków. Znalazłam ich robiących sobie zdjęcia z fankami. Wrzuciłam wszystko z hukiem do wózka po czym wzięłam go i powiozłam ze sobą. Gdy zapełniłam cały znów zaczęłam szukać chłopaków. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Nie ruszyli się z tamtego miejsca nawet o krok i wciąż rozmawiali z fankami. Cała aż sie zaczerwieniłam. Wzięłam jednak drugi wózem i zapełniłam cały. Podwiozłam go pod kase najbliższą do miejsca w którym stali, chwyciłam za drugi wózek i zaczełam wszystko wypakowywać na taśmę. Akurat wtedy się zreflektowali i podeszli.
-Czemu nas nie wołałaś ?
-Po co ? Przecież zajęci byliscie.
-Oj Abby..
-Pomożesz w końcu ? - zapytał blondyna i podałam mu reklamówke. Ja wykładałam wszystko na taśme a chłopcy pakowali w milczeniu. Zapłaciłam za wszystko i ruszyłam w stronę auta z kilkoma siatkami. Włożyłam je do bagażnika i usiadłam na tyle w aucie.
-No Abby..- zaczął Louis.
-Co ?
-Nie obrażaj się. Z fanami czas tak szybko mija. Mieliśmy je zostawić ?
-A mnie mogliście ?
-No ale to co innego. Nie możemy pokazywać fanom, że mamy ich gdzieś.
-Yhm.. - odparłam tylko i reszte drogi przejechaliśmy w ciszy. W domu wypakowałam siatki i usiadłam na kanapie obok Nialla.
-Cały czas tu siedziałeś jak nas nie było ?
-No a co ?
Uderzyłam sie ręką w czoło.
-Nie nic. - dodałam gdy ten patrzył na mnie głupkowato.
-Wiesz tak sie zastanawiałem..
-Nad czym ?
-Pamietasz jak przeleciałem przez kanape i miałem guza ?
-No pamiętam i przep
-Skończ ! Chodzi mi o to, że wtedy zrobiłaś taką pyszną kolacje.
-No wiem też pamietam.
-No.. to jesli za guza dostałem taką kolacje, to co dostane za złamaną nogę i 7 szwów ? - zapytał szczerząc sie a ja wybuchłam śmiechem.
-No co ? - zapytał i sam zaczął sie smiać.
-Pomyśli - odparłam w końcu..
-Ja mam propozycję. - zreflektował sie blondyn.
-O! Jako ? - zapytałam i podkurczyłam kolana pod błodę.
-Skasujesz mi te 3 zadania jakie miałem wykonać.
-No ey ! Nie ma tak !
-No co ?! Czy wolisz robić mi kolacje przez cały miesiąc ?
-Co ?! Zapomnij.
-No wiec kasujemy kare tak ? - zapytał by sie upewnić.
-No ok - powiedział i naburmuszyłam sie - A miałam taki fajny pomysł - udawałam. Chcicłam, żeby widział, że się poświęcam.
-Oj biedna. I co teraz ? - pytał słodziutkim głosiłem. Uderzyłam go poduszką w głowę.
-Kaleki sie nie bije !
-Tak ? To przypomnij czemu kiedys cię biłam.
-Nie żyjesz !
-Tak ? To mnie złap - powiedziałam ze śmiechem wstając z kanapy. Ten tylko naburmuszył sie.
-Ja sie tak nie bawie !
-I nie musisz.
-Abby.. - usłysząłam za sobą głos. Odwróciłąm się. Zauwazyłąm Harrego i Louisa w przygnębionych minach. Sama od razu zrobiłam się poważna i udawałam nadal obrażoną.
-Słucham ?
-Przepraszamy się. Strasznie nam głupio.
-Yhm.. dobrze słyszeć - odpowiedziałam szorstko i wywróciłam oczami. Louis jednak zza pleców wyjął bukiet czerwonych róż. Zrobiłam wielkie oczy i spojrzałam na nie. Były na prawdę piękne.
-Przepraszamy. Wybaczysz nam ? - zapytał Tomlinson tym swoim czułym głosem. Spojrzałam na ich miny. Wyglądali jakby zaraz mieli się rozpłakać.
-No głupki jasne, że tak - powiedziałam po czym uśmiechnęłam się i przytuliłam się do nich.
-Tak wiemy, głupki, idioci, debile itp.
-Nie no przestańcie. Wiem, że macie swoje fanki i musicie z nimi spędzać czas.
-To czemu się obraziłaś ? - zapytał zainteresowany Harry.
-Bo zazdrosna jestem o was - wypowiedziałam i w trójkę zaśmialiśmy się.
Resztę dnia spędziliśmy oglądając tv. Zrobiłam kolację i Niall opowiadał nam o tym jak do szpitala przyszła masa fanek i przynosiły mu kwiaty. Teraz już wiedzieliśmy czemi w sali było tyle bukietów i maskotek. Posprzątałam po kolacji, umyłam sie i położyłam koło Louisa, który już był w łóżku. Przytuliłam sie do niego mocno.
-Jutro może spędzimy dzień razem co ? I będziemy spać u mnie ? - zpytał nieśmiało Louis. Aż chciało mi się zaśmiać jak usłysząłam jego zestresowany głos.
-Bardzo bym chciała. Tylko nie wiem co na to braciszek.
-Przecież jesteś już dużą dziewczynką i możesz sama o sobie decydować - wyrecytował niczym mama gdy miałam dylemat pomiędzy dwoma rzeczami.
-Zgadzam się - pocałowałam chłopaka i pogrążyłam sie w krainie snów...





Ok to tyle ((;
Przepraszam, że nic wczoraj nie dodałam, ale byłam na koncercie KAYAH w Poznaniu ;dd Był ktoś ? qq;
Dziękuję za komentarze choć tak ich mało ((;
Przepraszam, za wszelkie błędy.
Pozdrawiam
black.character

środa, 7 marca 2012

szesnasty ♥

-Ma-max . Co tu robisz ? - wypowiedziałam z trudem, bo chłopak ściskał mnie mocno za szczękę.
-Przyjechałem po Ciebie. Zaraz wrócimy do naszego kochanego domku. - każde słowo wypowiadał jadowitym głosem. Miałam wrażenie jakby brał coś.
-Zostaw mnie - zaczęłam sie szarpać. I tak wiedziałam, że to nic nie da.
-Gdzie chcesz iść ? ZOstaniesz tu ze mną - przybliżył sie do mnie - i będziemy już razem.. na rawsze - wyszeptła mi do ucha. Łzy zaczęły spływać mi po policzku. W tym samym momencie Max zaczął mnie całować. Próbowałam go odepchnąć, ale byłam bezsilna. Nagle poczułam, że chłopak odkleił się ode mnie. Otworzyłam oczy.
-Odwal sie od niej ! - warknął znany mi dobrze głos. Nie widziałam chłopaka bo było ciemno.
-A ty tu czego dzieciaszku ?
-Mówie ci, żebyś się od niej odwalił !
-Ta ? Bo co ? - Max przybliżył się do mojego obrońy. Nall był od niego o głowę niższy.
-To - odpowiedział blondyn i uderzył Maxa pięścią w twarz. Ten jednak oddał mu i zaczęła sie prawdziwa bitwa. Niall leżał na ziemi, Max siedział na nim.
-Niall !
Byłam bezsilna, wiedziałam, że nie mogę mu pomóc, bo zaraz sama oberwe jednak rzuciłam się na Maxa. Ten tylko uderzył mnie prawym sierpowym co spowodowało, że upadłam na ziemie. Widziałam jak kopie blondyna. Podniosłam się z ziemi jednak zakręciło mi sie w głowie i oparłam się o ścianę budynku. W tym samym momencie jakby z nikąd pojawił się Louis, Harry i Zayn. Rzucili sie na Maxa. Wiedziałam, że ten nie ma szans. Odsunęli sie z nim na bok, ja podbiegłam do Nialla leżącego na ziemi. Był cały we krwi. Z nogi strasznie leciała mu krew.
-Niall.. Halo słyszysz mnie ? Niall !
Chłopak nie odpowiadał. Sprawdziłam mu oddech. Oddychał, ale nie reagował. Zrobiłam mu opaskę uciskową ze skrawka jego koszuli i zadzwoniłam po pogotowie. Spojrzałam na chłopaków. Harry i Zayn stali nad leżącym chłopakiem a Louis biegł w naszą stronę.
-Cii.. Już wszystko dobrze - powtarzał głaszcząc mnie po policzku. Narzucił mi swoją marynarkę na ramiona i mocno przytulił. Płakałam cały czas jak głupia. Bałam się co będzie dalej. Po chwili przyjechała karetka i policja. Widziałam jak biorą na noszach Nialla. Nie wiedziałam co z Maxem. Louis wpakował mnie do auta i ruszyliśmy do szpitala.
Siedzieliśmy w poczekalni. Wciąż chodziłam nerwowo w dwie strony. Louis siedziałam z twarzą zakrytą dłońmi. Po chwili do szpitala wparował Harry z Zaynem, a za nimi Liam.
-Co jest ? - zapytał ten ostatni.
-Nie wiemy jeszcze nic - odpowiedziałam - Co z Maxem ? - zapytałam chłopaków.
-Emm.. będziesz musiała im opowiedzieć wszystko co wiesz na jego temat.
No super. Jeszcze tego mi potrzeba. Zauważyłam doktora, który wyszedł z sali.
-I co ? - zapytał nerwowo mu sie przyglądając.
-Pan Horan odniósł duże obrażenia. Założyliśmy mu 7 szwów, ponieważ miał rozciętą brew i niestety.. przykro mi to mówić, ale... ma złamaną lewą nogę i musielismy ją wsadzić w gips .  - przemyślałam wszystko czego się dowiedziałam.
-Możemy go zobaczyć ? - zapytał z nadzieję Harry.
-Emm.. niestety ale... - spojrzał jednak na mnie i moją błagalną minę - no dobrze ale na chwilkę.
Zaczęlismy sie przepychać w drzwiach o to kto pierwszy wejdzie. Ostatecznie weszłam jako druga. Harry mnei wyprzedził.
-Stary jak się czujesz ? - zpaytał loczek podchodząc do łóżka. Spojrzałam na blondyna. Wyglądał okropnie.
-Nie widać ? - zpytał i o dziwo.. zaśmiał się.
-Niall - zwróciłam sie do niego, a ona spojrzał na mnie. Przy łóżku znalazła sie już cała zgraja - Dziękuję ci bardzo, że przybiegłeś. Nie wiem co by sie stało gdyby nie ty - rozpłakałam sie jak małe dziecko. Lou otoczył mnie ramieniem z Niall złapał za rękę.
-Nie masz za co dziękować. Długo cię nie było i postanowiłem wyjść cie poszukać. Następnym razem nie oddalaj się.
-To moja wina - wskazałam na gips.
-No przestań. Miesiąc i go zdejmą. Może nawet wcześniej - posłał mi uśmiech. Jak on to robił, że nawet w takiej sytuacji potrafił sie cieszyć ?
-Jutro wpadamy do ciebie z samego rana - zakomunikował Zayn wyszczerzając się.
-Tylko przynieście cos do jedzenia - odezwał sie blondyn a my wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Następnie opuszczaliśmy salę nie chcąc męczyć Horana.
-Dzięki stary - powiedział w końcu Louis i przybił z blondynem żółwia.
-Oddasz w naturze - odpowiedział i zaśmiał się pod nosem.
-Niech ci Bóg w dzieciach wynagrodzi - dorzucił Tomlinson i wyszliśmy z sali. Wszyscy udaliśmy się do domu.
Wmyłam się i założyłam pidżamę. Następnie wpiegłam pod kołdrę i przykryłam sie nią pod samą szyję. Do pokoju wszedł Louis.
-Mogę z Tobą spać ? - zapytał głupkowato.
-A czy kiedykolwiek Ci nie pozwoliłam ? - zapytałam i odrzuciłam kołdrę koło mnie.
-No jasne. Już nie pamiętasz ? - zapytał ze śmiechem i położył sie koło mnie - Jezu jesteś lodowata - powiedział gdy trącił swoją nogą moją stopę.
-No bywa.
-Chodź tu - przysunął mnie do siebie i mocno przytulił. W przeciwieństwie do mnie był on gorący. Grzał niczym kaloryfer. Leżeliśmy w milczeniu. On gładził moje włosy a ja patrzyłam się w sufit wsłuchując się w bicie jego serca.
-O czym myślisz ? - zapytał w końcu.
-O tym  co by sie stało gdyby Niall nie przybiegł.
-A jak myślisz, co by teraz było.
-Na pewno nie byłabym już dziewicą.
-Co ?1 Dobierał sie do ciebie ? - zapytał wzburzony i popatrzył na mnie z dużymi oczami. Po moim policzku popłynęła samotna łza. Otarł ją kciukiem a ja lekko sie skrzywiłam.
-Co jest ?
-Nie nic..
-Nie ufasz mi ?
-Oczywiście, że ci ufam.. Po prostu dostałam od niego w twarz i mnie twochę boli.
-Tutaj ? - dotknął tego samego miejsca co przed chwilą. Pokiwałam głową - rano zobaczymy - posłał mi uśmiech.
-Louis ?
-Tak ?
-Co teraz z nim będzie ? - chłopak widać intensywnie sie zastanawiał
-Hmm.. wydaje mi się, że pójdzie za kratki jeśli opowiesz policji całą historię. Nie musisz tego robić jeśli nie chcesz - dodał pośpiesznie widząc moją przestraszoną minę.
-Zobaczymy jutro. A teraz mocno mnie przytul proszę.
Chłopak zaśmiał sie i wykonał polecenie. Pocałował mnie w szyję, policzek i usta. Złączylismy się w długim, namiętnym pocałnku. Czułam jak przeszywa mnie dreszcz. Na prawdę czułam sie przy nim bezpiecznie. Gdy się oderwaliśmy od isebie pogłaskał mne jeszcze po polisku.
-Dobranoc - powiedział i przytulił mnie do siebie.
-Dobranoc - odpowiedziałam pogrążając sie w krainie snów.


Kochani wiem, że krótki, ale nie mam dużo czasu a chciała coś wstawić dzisiaj. Obiecuję poprawę !
Sto lat dla naszej kochanej Angeliki ! Spełnienia wszystkich marzeń i dużo miłości kochana z okazji 18stych urodzin ! Nie przestawaj dla nas pisaćć prosimy !! ; ****
Dziękuję za wszystkie komentarze ((;
Pozdrawiam
black.character

wtorek, 6 marca 2012

piętnasty ♥

Następny poranek. Miałam już otworzyć jedno oko, żeby sprawdzić, która godzina, ale ktoś wparował do pokoju i odsłonił żaluzje. Ostre promienie słońca oblały moją twarz.
-Ała ! Kimkolwiek jesteś zaraz nie żyjesz ! - ostrzegłam i przykryłam się poduszką.
-Dalej wstawaj ! Kolejny piękny dzień ! - usłyszałam głoś Harrego i poczułam, że kładzie się koło mnie - O dzień dobry Niall ! - krzyknął do blondyna przechodzącego koło mojego pokoju.
-Zależy dla kogo dobry - usłyszałam w odpowiedzi.
-Wstajesz czy mam iść po wode ?
-Jakim prawem mnie budzisz ? - zapytałam o czym odkryłam poduszkę i spojrzałam na niego.
-Bo jest już późno.
-Czyli ?
-Czy ja wiem. Lekko po 9.
Wpadłam w szał.
-Co ?! - krzyknęłam głośno i uderzyłam go poduszką w ramię - to ty mnie budzisz o 9 kiedy normalnie wstaję o 11 i śmiesz twierdzić, że jest późno ? - znowu oberwał poduszką.
-No przestań ! Szkoda marnować dnia.
-Wypad ! Już cię nie ma ! - krzyknęłam wskazując ręką drzwi a ten opuścił pomieszczenie patrząc się na mnie jakbym tłumaczyła mu zadania z chemii - Boże.. jak tu z takimi wytrzymać - skwitowałam gdy loczek wyszedł. Poszłam wziąć prysznic i przypomniałam sobie o dzisiejszych zakupach z Niallem. Wyszczerzyłam się złowieszczo do lustra. Myśląc nad tym co kupić, ubierałam zielone spodnie. Wciągnęłam czerwoną bluze przez głowę, założyłam czerwone nike, włosy spięłam w koka, podmalowałam sie minimalnie i zeszłam na dół.
-Dobry - rzekłam do reszty zespołu.
-Witaj śpiąca królewno - powiedział z uśmiechem Harry. Posłałm mu tylko groźne spojrzenie i zajęłam miejsce koło Louisa. Chwyciłam kanapkę z wielkiego talerza i ugryzłam kawałem po czym wzięłam kilka łyków gorącej kawy.
-Jakie plany na dziś ? - zapytał Harry.
-Idę z Danielle do kina - oznajmił Liam z szerokim uśmiechem.
-Niall ?
-No musisz mnie dobijać ? Dokładnie wiesz co będę robił.
-No tak - skwitował Hazza i zaśmiał się smarując tosta masłem.
-To co chłopcy męskie przedpołudnie ? - zapytał Louis.
-No jasne - Zayn przybił z nim żółwia.
-Co powiecie na Nandos ? - zapytał Harry szczerząc sie do Nialla, który podniósł głowę ipiorunował go wzrokiem.
-Nie żyjesz - zakomunikował i zaczął go gonić. Zaśmiałam sie pod nosem. Ostatecznie blondyn siedział na plecach loczka który błagał, żeby ten z niego zszedł. Ja z pozostałą trójką śmialiśmy sie z nich i robiliśmy zdjęcia. Pół godziny później posprzątałam po śniadaniu i poszłam do salony gdzie siedział Horan, Louis i brat. Spojrzałam na zegarek. Była 11:01.
-Hmm.. co ja to miałam dzisiaj robić o jedynastej ? - zapytałam z miną myśliciela i spojrzałam na Nialla. Ten wywrócił oczami, wziął klucze, portfel i komórkę ze stołu po czym wstał i schował zawartość do kieszeni ciemnych spodni.
-Im szybciej pojedziemy tym szybciej wrócimy - skwitował i ruszył w stronę wyjścia.
-O której wrócisz ? - zapytał Louis.
Wzruszyłam ramionami.
-Czemu pytasz ?
-Może wieczorem wyskoczymy na imprezę ?
-O ! Świenty pomysł. Postaram się nie zamęczyć Nialla i wrócić koło 17 - uśmiechnęłam sie i pocałowałam go w policzek. Przy wyjściu chwyciłam za torebkę po czym rzuciłam cześć i ruszyłam do auta. Zajęłam miejsce pasażera i zapięłam pasy.
-Gotowy ? - zapytałam szczerząc się.
-Taa.. - odpalił auto i ruszyliśmy w stronę galerii. Panowała niesamowita cisza, którą postanowiłam przerwać.
-Niall ?
-Hmm ?
-Nie lubisz mnie ?
Chłopak spojrzał na mnie z dużymi oczami.
-A skąd to pytanie ?
-Bo wciąż się wściekasz za to, że musisz ze mną jechać na zakupy.
-No ale nie ze względu na Ciebie. Jak mogłaś tak pomyśleć ?
-Ja tylko...
-No przestań - zaśmiał się - po prostu chyba jak każdy facet nie lubię zakupów i tyle.
-Ok.. w ramach pocieszenia możemy jechać do... - chłopak spojrzał na mnie ze strachem w oczach - do Nando's !
-Yeah ! I to mi się podoba ! - wyszczerzył się i poprawił miejsce w fotelu. Włączył radio. Akurat leciała ich piosenką "One Thing".
-Czy wy na prawdę musicie być na każdej stacji ? - zapytałam zarazem śmiejąc się - zaśpiewaj - poprosiłam.
-Że co ? Nie..
-No weź ! - uderzyłąm go w ramię - na koncertach tak a dla mnie nie ? Dalej akurat zaraz twoja kwestia.
Zaśmiał sie tylko, ale wykonał prośbę i zaczął śpiewać. Muszę przyznać, że ma na prawdę niesamowity głos. Bujałam się w fotelu w rytm muzyki. Refren zaczęłam śpiewać razem z nim. Słowa znałam na pamięć przez moją siostrę, kóra całymi dniami ich słuchała na full. Piosenka sie skończyła a my podjechaliśmy właśnie pod galerię. Wysiedliśmy z auta.
-Ey ! Ty całkiem nieźle śpiewasz !
-Jasne co jeszcze ?
-Nie no na prawdę ! Jak zaraz powiesz, że oprób bilardu i gimnastyki chodziłaś też na zajęcia ze śpiewu ty chyba wyjde z siebie i stanę obok.
-Nie - zaśmiałam się - Może wrodzony talent po bracie ? - zapytałam unosząc brwi i wyszczerzając się.
-Możliwe. - weszliśmy do galerii i od razu poczułam, że oczy wszystkich dziewczyn skierowane są na nas. Zaśmiałam się. Nie myliłam sie do ich zamiarów. Od razu jedna z nich, a mianowicie wysoka, szczupła brunetka podeszła do nas.
-Przepraszam mogę mieć z tobą zdjęcie ? - zapytała przesłodzonym głosem i uśmiechneła się.
-Jasne - odpowiedział chłopak.
-Masz, zrób, tylko nie zepsuj - powiedziała i podała mi aparat robiąc w całej swojej wypowiedzi chyba ze sto różnych min.
-Emm.. ok ?
Stanęłaam w odległości od nich i zauważyłam, że Niall ma minę jakby zobaczył kosmite. Zaśmiałam się i pstryknęłam zdjęcie. Zmieniłam tylko jedną rzecz. Mianowicie zrobiłam zdjęcie samemu Niallowi. Pewnie brunetka sie zdziwi kiedy zobaczy zdjęcie. Po chwili zeszło się kilka inych fanek, ale były bardziej hmm.. normalne. Stanęłam z boku i po kilku minutach dołączył do mnie blondyn.
-Strasznie cię przepraszam.
-Ale za co ? - zapytał uśmiechając się - to ja mogę cię przeprosić. W końcu jesteś wielką gwiazdą, a ja, takie nic, zaprowadziłam cię tutaj.
-Nie jestem gwiazdą.
-Niech będzie.
-Ok chodź już na te.. zakupy - ostatnie zdanie powiedział ze znudzeniem. Weszliśmy najpierw do sklepu z butami. Zaczęłam je oglądać. Jednak na początku były poustawiane metrowe szpilki we wszystkich odcieniach. Wreszcie dotarłam do świątyni. Cała ściana zawalona trampkami i skate ! Mój świat. Od razu w oczy rzuciły mi się niebieskie nike. Były jednak za wysoko zaledwie o kilka centy metrów. Przy 164cm wzrostu wszystko jest przeszkodą.
-Mógłbyś ? - zapytałam Nialla. Dopiero teraz zauważyłam, że chłopak stoi patrząc na mnie nie ze znudzeniem lecz ze zdumieniem. - No co ?
-Nic.. po prostu... trochę mnie zadziwiłaś - powiedział i podał mi but.
-A dlaczego?
-Myślałem, że wręcz rzucisz się na szpilki, sukienki itp.
-Dużo jeszcze o mnie nie wiesz - zaśmiałam się.
-No najwidoczniej. Może te zakupy nie będą takie straszne.
-Przepraszam, mogę drugi but i rozmiar 38? - zapytałam sprzedawczyni.
-Oczywiście już podaję.
-Niall patrz ! - wskazałam na zielono-czarne nike na ścianie z butami męskimi - weź przymierz co ?
-No ok.. druga rzecz. Masz dobry gurt.
-No wiem - zaśmiałam się i odebrałam buty w swoim numerze od sprzedawczyni. Przymierzyłam i podeszłam do Nialla, który właśnie zakładał drugi but - I jak ? - zapytałam stojąc przed nim machając nogami.
-No... są świetne. Niebieskie nike w połączeniu z zielonymi spodniami i czerwoną blużą. To jest to !
-Spadaj - poczochrałam mu włosy. - a ty jak ? - wciągnął właśnie drugiego buta.
-Chyba nie jest źle co ? Tylko troche mnie palce cisną.
-Może byłoby ok, gdybyś nie założył ich odwrotnie - powiedziałam po czym wybuchłam śmiechem. Chłopak trochę się zmieszał i założył buty poprawnie - teraz jest świetnie - dodałam widząc rumieniec na twarzy chłopaka.
-Ok to bierzemy ?
-No no.. widzę, że nie tylko ja dzisiaj szaleję - powiedziałam po czym zaśmiałam się i przebrałam buty. Z nowymi poszłam do kasy. Już wyjmowałam portfel gdy obok pojawił się Niall i uprzedził mnie.
-Ja płacę.
-Mowy nie ma.
-A niby dlaczego ?
-Nie jestem żebraczką.
-No ale to jest jedno z moich czterech zadań.
-No ale w gre wchodziło wspólne chodzenie po sklepach a nie kupowanie.
Chłopak wzruszył ramionami. Wziął torbę z naszymi butami i wyszliśmy ze sklepu.
-Jesteś uparty !
-Dziękuję, ty również - dodał szczerząc się.
Następnie poszliśmy chyba do dziesięciu sklepów. Nie powiem, że mieliśmy przy tym niezłą zabawę. Kupiłam sobie spodnie, których jedna nogawka była w paski czerwono białe a druga granatowa w białe gwiazdki.
-Nie kopiuj mnie ! - skwitował Niall kiedy się mu w nich pokazałam.
-Że co ?
-No mam takie hmm.. body, które wygląda tak samo !
-No to masz problem, bo ja te spodnie kupuje - pokazałam mu język - zresztą nie kopiuje cie.
-Jesteś pewna ? Najpierw bląd włosy teraz to no czy ja wiem.. - udał, że sie nad czymś intensywnie zastanawia.
-A idź !
W inych sklepach kupiłam sobie niebieski t-shirt z zamkiem udającym kieszenie i czarną bluzę przez głowę. Razem z Niallem kupiliśmy sobie też t-shirty ze zdjeciem One Direction na przedniej stronie i napisie na plecach.
-Kurde musze poprosić chłopaków o autografy.
-Ale podpiszą się nam ? Na prawdę ! - udałam podjaraną fankę. Zaśmiał sie tylko. Na końcu udaliśmy sie do drogerii gdzie kupiłam sobie tusz do rzęs, jedwab do włosów i 5 lakierów w różnych odcieniach czerwieni. Spojrząłam na zegarek. Wskazywał 15:30.
-Ok chyba mamy wszystko.
-Tak ? - zapytał podekscytowany chłopak - to teraz do Nando's ? - pragnę stwierdzić, że w ciągu tych czterech godzin zadał mi to pytanie chyba 15 razy.
-Tak teraz do Nando's - odparam w końcu słowa, które chciał usłyszeć.
-Ok to chodźmy.
Niczym pobiegł do wyjścia. Musiałam na prawdę się wysilić, żeby go dogonić. Rzuciliśmy rorby na tylnie siedzenie i odjechaliśmy spod galerii. Droga do Nando's z kierowcą takim jak głosy Nall zajęła nam 5 minut.
-Jeżdzisz jak wariat ! -skomentowałam gdy opuściliśmy auto.
-W takiej sprawie mógłbym nawet mandat płacić.
Wywróciłam tylko oczami. Weszliśmy do lokalu i zajęliśmy miejsca przy jednym ze stolików. Chłopak odsunął mi co prawda krzesła, ale od razu po tym popędził na swoje miejsce i otworzył menu. Muszę przyznać, że wyglądał jak nienażarty małolat. Po chwili podeszła do nas kelnerka.
-Co podać ? - zapytała przyjaznym głosem. Blondyn spojrzał na mnie.
-Emm.. dla mnie pierś z kurczaka, sałatka i frytki.
-Dobrze, a dla pana ?
-5 panierowanych piersi z kurczaka, sałatkę ze wszystkimi dodatkami i podwójną porcję frytek.
-Już sie robi . - powiedziała uśmiechnięta kelnerka i odeszła, ja natomiast patrzyłam się na Nialla z dużymi oczami.
-No co ? - zapytał w końcu rozglądając się po pomieszczeni.
-Ty masz zamiar zjeść to wszystko ?
-Normalnie zamówiłbym więcej, ale stwierdziłem, że przy dziewczynie to tak nie wypada.
Wybuchłam śmiechem. Widziałam, żeby dużo jadł, ale żeby aż tyle ? Gdzie on to mieści ?
-Dobra opowiedz mi coś o sobie .
Spojrzał na mnie unosząc jedną brew.
-No co ? Praktycznie za dużo o Tobie nie wiem.
-Ok.. Pochodzę z Mulingar. Takie miesto w hrabbstwie Westmeath w Irlandii. Mam młodszą siostrę Sophie. Gram na gitarze dłużej niż połowę życia. Kocham swoje łóżko tak samo jak jedzenie. Jestem wielkim fanem Justina Biebera - tu się zaśmiał - przyznam ci się, że kiedy dowiedziałem się, że mam go poznać, to chłopacy musieli mnie zamknąć w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu, bo krzyczałem jak idiota. Taki wybuch emocji.
Zaśmiałam się.
-No twoja kolej - spojrzął na mnie.
-Hmm.. Z tego co wiem to urodziłam się w Bergen, na zachodzie Norwegii. Jak od niedawna wiem moim ojcem jest Javadd, ojciec Zayna. Mama nigdy nie chciała mówić o moim ojcu. Sama niewiem dlaczego. Od razu po moich narodzinach przeprowadziła sie ze mną do Los Angeles, gdzie mieszkałam jeszcze do niedawna. Po dwóch latach wyszła za mąż i urodziła im się Monica. Nie przepadałam za ojczymem, ale co innego miałam robić ? Jakoś dawałam rade, no ale po skończeniu 17 lat zaczełam palić i byłam trochę agresywna.. - sama nie wiedziałam czemu mu o tym mówie. Przecież to były moje tajemnice tak ? Zauważył, że już chyba więcej nie powiem.
-Emm... - był strasznie zmieszany. W tym momencie przyszła kelnerka z wielką tacą.
-Smacznego ! - rzuciła na odchodne.
-Ale to pysznie wygląda - powiedziałam i wyszczerzyłam się, żeby chłopak zauważył, że ze mną wszystko ok. Zabraliśmy sie do jedzenia. Co było wręcz szokujące, Niall skończył jeść pół minuty przede mną.
-Jak ty to robisz ?
-Ale co?
-No jakim cudem to wszystko w sobie mieścisz ? Tasiemna masz czy jak?
-Możliwe - zaśmialiśmy się. Spojrzałam na zegarek. 17:04.
-Ey musimy się zbierać. Louis chciał iść na imprezę.
-Ok.
Wzięłam torebkę i wsiedliśmy do auta. Włączyłam radio i zaczęliśmy śpiewać piosenkę "Sun is Up" ruszając przy tym głowami na boki tańcząc na siedzeniach.
-O o o o ! O o ! O o o o ! O o !
Śpiewaliśmy równocześnie za każdym razem wybuchając śmiechem. Dojechaliśmy do domu o 17:15. Weszliśmy do domu z torbani cali roześmiani.
-Ale burdel ! - skomentowałam widząc kartony od pizzy, brudne talerze i szklanki oraz puste butelki po napojach.
-Zostało cos jeszcze ? - zapytał Horan oblizując sie
-Niall ! - dopiero wyjechaliśmy z Nando's.
-Co ?! Byliście w Nandos ? - zapytał wzburzony Harry wychylając sie spod kanapy.
-No a co ? Nie można.
-Pff..
Doszedł mnie jednak ogromny huk i trzask do góry.
-Louis ! - wrzasnął na cały głos Zayn. Następnie usłyszałam szybki bieg i po chwili ze schodów zbiegał Louis a za nim Zayn.
-Abby ratuj ! - wrzasnął i schował sie za mną.
-Abby odsuń się - zakomenderował, próbując złapać Louisa który potrząsał mną na boki jak jakąś lalką.
-Powiedz mu coś.
-Chwila chwila.. co sie stało ?
-No ten twój.. chłopak.. zbił mi.. Lily !
-Co ci zrobił ?
-Zbił Lily.. moje ulubione lusterko.
-Ty nadajesz imiona lusterką ? - zapytałam robiąc wielkie oczy.
-No co ? O mało nie zbił mi też Dolly !
Zauważyłam tarzających się ze śmiechu Harrego i Nialla.
-Nie bij go ! - zagroziłam bratu gdy próbował mnie ominąć ?
-No ey ! Czemu go bronisz ?
-Bo.. bo.. ona ma okulary i mu je zbijesz.
-Ha ! - krzyknął przez moje ramię Louis i szybko sie schował żeby nie dostać w nos.
-Louis po co zbiłeś mu te lusterko ? - zapytała, żeby ne wyszło, że jestem tylko po jego stronie.
-No ale samo sie zbiło.
-Tak tak.. Odkupisz mu je i teraz go przeprosisz .
-Ale..
-Nie ale tylko przepraszaj.
-No ok ok.. przepraszam..
-Z uczuciem.
-No dobra . Przepraszam cię Zayn, mój najukochańszy, najcudowniejszy i ulubiony członku One Direction - dodał przesłodzonym głosem i wyszczerzył się.
-A ja ! - krzyknął z podłogi Harry.
-Później - powiedział przez zaciśnięte zęby Louis.
-Awww.. jesteście tacy słodczy - powiedziałam i objęłam jednym ramienie Louisa a drugim Zayna - kochająca się rodzinka - pocałowałam każdego w policzek. - A teraz szykujemy się na impreze !! - oznajmiłam z entuzjazmem i pobiegłam do góry szykować się. Założyłam białe spodnie, granatową bluzkę i czarne szpilki.
-Jakoś w nich przezyję - powiedziałam sama do siebie - nie lubiłam obcasów. Podmalowałam się, wyprostowałam włosy i zeszłam na dół. Wszyscy już czekali.
-No no... ładnie - skomentował Harry ruszając dziwacznie brwiami po czym Zayn uderzył go w tył głowy.
-Niw wydurniaj się - powiedział do niego brat.
-Czyli nie wyglądam łosnie ? - zapytałam z wyrzutem na brata.
-Wyglądasz pięknie - usłyszałam stojącego metr ode mnie Louisa po czym rzuciłam mu się na szyję. Spojrzałam na niego. Miał ciemne jeansy, biały t-shirt w paski na to bzerwoną marynarką a na nogach białe trampki. Wyszliśmy całą paczką z domu. Do klubu dojechaliśmy w 15 minut. Z daleka słyszałam dudniącą muzykę. Weszliśmy przez durze oszklone drzwi. Od razu ruszyłam szykać stolików do góry. Znalazłam prze schodach pięcioosobowy stolik. Usiadłam między Louisem a Niallem. Po chwili przyszedł Zayn i Harry z drinkami. Wzięłam łyk i złapałam Louisa za rękę.
-Chodź !
-Już ?
-A co chcesz siedzieć jak taki cwel ?
-No ok..
Wstał i ruszyliśmy na parkiet. Muszę przyznać... tańczył świetnie. Doskonale sie zgrywaliśmy. Położyłam mu ręce na szyję on swoje na moich biodrach. Po kilku piosenkach przyszedł czas na wolny kawałek. Przetańczyliśmy go przytulając sie do siebie. Oparłam się na jego ramieniu. Czułam zapach jego perfum. Przymknęłam oczy. Czyłam sie z nim taka bezpieczna. Gdy już odpływałam w krainę marzeń, muzyka znów przyśpieszyła tempa.
-Idę do toalety - rzucił Louis, jednak partnera znalazłam szybko. Niemal natychmiast w moich ramionach znalazł się Harry, który obrócił mnie wokół własnej osi.
-Można panią prosić ? - zapytał niskim głosem unosząc brew. Zaśmiałam się. Był na prawdę świetnym aktorem.
-Ależ oczywiście, lecz nie jestem tania.- powiediałam niskim, aksamitnym głosem.
Zrobił poważną minę a ja wybuchałam śmiechem. Tańczyliśmy dobre pół godziny. W końcu poszłam usiąść. Sączyłam kończącego się już drinka.
-Zatańczysz ? - zapytał Niall stając koło mnie i podają mi rękę - usmiechnęłam sie ciepło i ją pochwyciłam. Tańczył równie dobrze jak Louis. Wygupialismy sie przy tańcu i próbowaliśmy rozmawiać. Nagle zrobiło mi sie słabo.
-Co jest ? - zapytał gdy zobaczył, że zbladłam.
-Nie nic. Słuchaj ja wyjde na chwile sie ptrzewietrzyć !
-Ok, pójde z tobą.
-Nie, dam radę sama.
-Na pewno ?
-Tak - posłałam mu uśmiech i wyszłam z clubu. Świerze powietrze dobrze mi zrobiło. Przesłam kawałek chodnikiem w lewą i... ktoś odciągnął mnie za budynek i zatkał usta ręką.
-I co teraz kochaniutka ? - zapytał znany już mi dobrze łos. To był Max !! Wiedziałam, że już po mnie...




Ok to tyle.. jak myślicie co będzie dalej ? qq;
Wiem dokładnie, że Niall nie ma prawka, ani auta, ale musiałam coś wymyślić xd I nie znam się na miarach angielskich więc podawałam polskie numery butów za co przepraszam.
Poza tym rozdział nawet mi sie podoba ((;
Przepraszam za drobne literówki itp. ((;
Pozdrawiam.
black.character

niedziela, 4 marca 2012

czternasty ♥

Wróciliśmy z Harrym do stolika.
-Co jest ? - zapytał Zayn.
-A co ma być ?
-No takie pogawędki na boku.. Mam się czuć zagrożony ? - zapytał Louis unosząc brwi.
-No przestań - pocałowałam go w policzek - na pewno nie ze strony Harrego - dodałam. Wybuchnęliśmy śmiechem. Po kilku minutach opuściliśmy pomieszczenie.
-Wiecie co ?
-Nie Niall nie wiemy - jęknął Liam.
-To wam powiem.
-Czekamy niecierpliwie - dorzucił Zayn.
-Mam ochotę pograć.
-W co ?
-Co powiecie na bilard ?
-O tak ! - krzyknął uradowany Louis.
-No nie. Znowu przegram - jęknął Zayn.
-Spoko braciszku będę z Tobą - puściłam mu oczko.
-O świetnie - rozchmurzył się.
-Przegramy razem, jak każde ułożone rodzeństwo - dodałam. Chłopaki wybuchnęli śmiechem a Zayn zrobił zdziwione oczy.
-Ok to ja, Abby i Zayn na was ? - zapytał, albo raczej stwierdził Louis i wyszczerzył zęby.
-Jesteś pewny ? - zapytał go Liam.
-A czemu nie ?
-Przecież wiesz, że nigdy nie pokonałeś mnie i Harrego razem z Zaynem i Niallem.
-No ale mamy Abby.
-Ale mówiła, że jest kiepska.
-No stary - puknął go w ramię Niall - przynajmniej przegrają.
-A właśnie jaka nagroda dla zwycięzców ? - zapytałam.
-Każdy z przeciwne drużyny robi jedą zadaną rzecz przez przeciwnika.
-Ok, ale jedna osoba wykonuje jedno zadanie dla jednego uczestnika - sprecyzowałam.
-Ok.
-To zaczynajmy co ? - zapytał Louis już przymierzając się do uderzenia w bilę.
-Ja ostatnie - powiedziałam szybko.
Obserwowałam grę po kolei. Louis wbił dwie bile, następnie Niall, który nie trafił w żadną. Najbardziej śmialiśmy się z Zayna.
-Zayn, pamiętaj, musisz trafić - oznajmił mulatowie mój chłopak tak jakby informował go jak się włącza telewizor.
-No ok ok.
Brat przymierzył się i ledwo, podkreślam, ledwo trafił w bile. Zaskoczeniem więc było, że jakimś ogromnym cudem wbił bile ! Najgorsze jednak było to, że bile przeciwników. Zaśmiałam się jednak Louis zrobił mine jakby go wywalili z drużyny.
-Następnym razem będzie lepiej - poklepałam brata po ramieniu.
-Tsa... - usiadł z boku. Następny był Harry. Wyszczerzył zęby. Wbił dwie bile. Przybił Liamowi i Niallowi piątke.
-No kochanie teraz ty. Nie przejmuj się jak nie wbijesz - uprzedził mnie Louis i puścił oczko. Ja posłałam mu ciepły uśmiech. Przymierzyłam się i zaśmiałam pod nosem. Nie wiedzieli w co się wpakowali. Biedni. Wbiłam dwie bile za jednym zamachem.
-Wow ! - udawałam zaskoczoną.
-Ale fuks ! - skomentował Niall.
-Co teraz ? - zapytałam głupkowato.
-Możesz jeszcze raz - poinformował mnei Liam.
-Ok. - przelustrowałam szybko stół i wybrałam odpowiednie miejsce. Wbiłam bile, po czym bez słowa następną.
-Skąd ty jesteś ? - zapytał Harry. Spojrzałam na nich. Wszyscy mieli duże oczy i patrzyli na mnie jakby zobaczyli siedmioletnie dziecko w ciąży.
-Tak troche grałam - skwitowałam po czym wbiłam kolejną bilę.
-Troche ? - zapytał Liam.
-Dwa złote medale w piątej klasie podstawówki, srebrny w szóstej klasie i znów złoty w pierwszej gimnazjum - odpowiedziałam nacierając kij kredą po czym wbiłam przedostatnią bilę. Ułożyłam kij za głową i spojrzałam na chłopaków.
-Ty kłamczucho ! - odezwał sie pierwszy Loczek.
Wzruszyłam ramionami.
-Widać, że moja siostra. Takie zdolności tylko po bracie.
-Pff.. Chciałbyś - zaśmiałam się i dźgnęłam brata w bok.
-Dobra Louis dam tobie ten zaszczyt. - spudłowałam choć wiedziałam, że teraz miała być kolej Liama. Ale nie było chyba szans żeby ten wbił 7 bil. I miałam racje. Wbił cztery i przymierzał sie do piątej.
-Spokojnie liam.. Musisz soę odprężyć.. wierzymy w ciebie - powtarzał Harry masując Liamowi kark. Niall próbował wzrokiem chyba zahipnotyzować bilę żeby sama wleciała to odtoru. Liam uderzył w bilę ale ta stanęła kilka milimetrów przed otworem.
-No nie ! - podsumował Niall i zaczął dmuchać w bilę próbując ją poruszyć.
-Wygraliśmy ! - krzyknął z radością Zayn i zaczął tańczyć z Louisem. Horan w tym czasie niczym niewiniątko lekko dźgnął bilę a ta wpadła.
-Oj popatrzcie, jednak to nie koniec !
-Horan, widziałam to ! Za karę, masz dwa zadaia, które wykonujesz dla... mnie - ostatnie słowo powiedziałam niższym głosem robiąc przy tym geoźne spojrzenie. Następnie zaśmiałam się i dołączyłam do tańczących chłopaków.
-Ok idziemy do domu - powiedział znudzony Harry. Ruszylismy w stronę domu, po drodze tańcząc i wyginając się jak nienormalni. Weszliśmy do domu a Horan rzucił się do lodówki. Moja drużyna usiadła na kanapie. Po chwili Liam przyniósł szklanki i cole. Niall dołączył z miesięczną porcją słodyczy.
-Gdzie Harry ?
-Chce rewanżu - odezwał sie nagle loczek kładąc na stole duży karton. To była jakaś gra.
-Nie ! tylko nie twister ! - jęknął Louis.
-A z jakiej paki ty wybierasz grę ? - zapytał Zayn.
-Bo tak ! Każdy przegrany ma do tego prawo. Chyba, że wolicie alkochińczyka ?
-Nie ! Nie pamietasz co było ostatnio ? Omal nas nie zamknęli, zresztą nie chcę upijać siostry - odpowiedział Zayn.
-No wiec twister. Takie same drużyny.
Liam zrobił miejsce na dywanie a chłopacy rozwinęli mate. Graliśmy parami. Najpierw byłam ja i Horan. Wygrałam, choć grałam w to pierwszy raz.
-Nie dam rady - skwitował Horan i położył sie na macie tym samym dając mi wygrać, gdy ja miałam na macie tylko dwie nogi. Zaśmiałam się. Następny był Zayn i Liam. Wygrał Liam. Na końcu Harry i Louis, którzy w czasie gry klepali się po tyłku i łaskotali. Ostatecznie wygrał Harry, bo Louis nie mógł wytrzymać ze śmiechu i rozłożył się. Loczek i tak nie dałby rady dłużej niż 30 sekund.
-Czyli wygraliśmy - wyszczerzył się Liam.
-Zaraz zaraz.. przecież ja wygrałam z Horanem - stwierdziłam fakt.
-No ok.. to teraz grasz z każdym z nas.
-Ok. Liam ty pierwszy.
Nasza gra trwała 10 minut. Wygrałam. Przybiłam piątkę Zaynowi i Louisowi.
-Ok lokaty, jesczze ty i po sprawie.
Tamten jednak szczerzył sie jak oszołom. Graliśmy już 20 minut. Dziwiłam się, że jego mieśnie tyle wytrzymują.
-Prawa ręka na żółte Maggie - podyktował mi Louis a Liam z Horanem zaczęli się śmiać.
-Jak to zrobisz ? - wydusił z siebie Niall.
-Tak - powiedziałam i zrobiłam mostek stawiając prawą rękę tam gdzie miałam. Widziałam, że tamtym mina zrzedła.
-Harry prawa noga na niebieskie - rzekł Liam.
-Nie dam rady - skwitował Harry i padł na ziemię. Usiadłam na jego plecach.
-Ha ha ! Mówiłam, że nie macie szans.
-A co to też ćwiczyłaś ?
-Ymm... 2 lata w aerobiku i rok ćwiczeń jako gimnaztyczka - wyrecytowałam i zaśmiałam się.
-Louis, skąd ty tą dziewczynę wytrzasnąłeś stary to ja nie wiem - skomentował zdyszany Harry.
-Teraz muszę wymyślić, czy podwoić zadania z tą grę. Co myślicie chłopcy ? - zwróciłam się do Lou i Zayna.
-O tak !
-Zdecydowanie - poparł mulata Tomlinson.
-To załatwione. Niall wykonujesz moje zadania.
-Harry kochanie, ty moje - zwrócił się Boo Bear do lokatego i rzucił mu na szyję.
-Witaj Liam - wyszczerzył się brat do blondyna który wywrócił oczami.
-Ja chcę umrzeć - skwitował Horan.
-Nie będę taka zła - poklepałam go po ramieniu.
-Na prawde ? - spojrzał na mnie Horan.
-Tak - uśmiechnęłam sie ciepło. - tak na początek... jutro idziesz ze mną na kilkugodzinne zakupy po sklepach - wyszczerzyłam się.
-Harry, zamień sie błagam - prosił Hazze Horan.
-W snach. Nie chcę tej terrorystki.
-Wielkie dzięki ey - oburzyłam sie i skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Ok.. o której jedziemy jutro ?
-Hmm.. 12 - zapytałam i wyszczerzyłam zęby.
-No ok..
-A może 11 żebyśmy zdążyli do zamknięcia sklepów - zrobiłam minę myśliciela.
-Abby, sklepy zamykają o 19.
-No wiem właśnie, wiec myślę.
-No stary - położył na blondyna ramieniu rękę Zayn - nie zazdroszczę.
-Dzięki.
-I przypominam, że mam 4 życzenia - wyszczerzyłam sie złowieszczo.
-Umarłem  skwitował Horan i padł na kanape.



Powiem, że nawet mi się podoba ale to i tak nie ma sensu skoro tak mało osób czyta ;/ Będzie was kiedyś więcej ?
Chciałam polecić dwa blogi ! Te dziewczyny, a mianowicie kochana pani Horan i Angelika cały czas mnie czytają i dziękuję im za to ; *******
Pozdrawiam
black.character

piątek, 2 marca 2012

trzynasty ♥

-Dostałem telefon, że ten.. no, bo..
-No co ?! - zapytałam już cała poddenerwowana.
-Lola ze mną zerwała - powiedział poważnie i spojrzał na nas. Zauważyłam, że ma zaszklone oczy.
-Oj Harry.. przykro mi - podeszłam do niego i przytuliłam. Ntępnie uczynił to Louis i zrobiliśmy zbiorowego niedźwiadka.
-Czemu z tobą zerwała ? - zadał pytanie Louis tak jakby pytał dlaczego 2+2 to 4.
Hazza wzruszył ramionami.
-Ma innego.
-Co ?! - byłam w szoku. Tak za nim latała a teraz ma innego ?! - zaraz do niej zadzwonie.
-Nie Abby, przestań.
-I tak zadzwonie, więc się nie trudź. - wybrałam numer przyjaciółki. Po kilku sygnałach odebrała.
-Prosze cię, nie wyzywaj.
-Ale za co ? Ja chce po prostu wiedzieć czemu z nim zerwałaś ? - i tak byłam na nią wściekła, ale próbowałam tego nie okazywać.
-No bo... to nie ma sensu..
-Słyszałam, że kogoś masz.
-No tak jakby. Poznaliśmy się kilka dni po moim powrocie. Wprowadził się obok. Ma na imie John.
-Ale jesteście razem ?
-Nie.. ale coś czuje, że tak się niedługo stanie.
-I co postanowiłaś dlatego zerwać z Harrym ?
-A co miałam zrobić ?
-No ale jeszcze nie jesteście razem tak ?
-No tak, ale będziemy.
-A co jak ten cały John cie zostawi ?
Cisza..
-Wiesz co dzięki, że mnie wspierasz.
-Nie ma za co. Mogłaś pomyśleć co Harry musi przeżywać.
-A co przeżywa ?
-Nic ci do tego. To teraz już tak jakby nie twoja sprawa.
I rozłączyłam się. Odwróciłam głowę i zauważyłam, że Louis i Harry wpatrują się cały czas we mnie. Po chwli loczek podszedł do mnie i przytulił.
-Dzięki.
-Nie ma za co.
-Ide spać.
-Ok, a jutro cały dzień spędzasz z nami.
-Ok, ok.
Pobiegł do góry. Następnie złapałam Louisa za rękę i uczyniliśmy to samo. Wykąpałam się, a po mnie poszedł Louis. Poszłam jeszcze do pokoju Nialla. Chłopak jeszcze nie spał. Grał cicho na gitarze.
-O hej - przywitał mnie z uśmiechem - mam już padać ci do stóp.
-Że niby za co ?
-Najlepsza kolacja jaką w życiu jadłem !
-Już nie przesadzaj, bo się zarumienię - zaśmiałam się. - jak oko?
-Jak Boga kochaj jesteś gorsza o mojej mamy.
-No ale to przeze mnie..
Nie dokończyłam bo oberwałam poduszką.
-Skończ !
-Pff.. ok. Jutro zacznę od nowa - wyszczeryłam się w złowieszczym uśmiechu.
-O nie - westchnął blondyn i zrobił minę jakby zaraz miał się rozpłakać.
-Dobranoc . - wyszłam z pokoju i poszłam do siebie. Rozłożyłam się na łóżku i w tym samym momencie z łazienki wyszedł Louis w samych spodniach od dresu z ręcznikiem w ręce wycierając zwoje morke włosy.
-Co sie gapisz ?
-Nie moge ? - jego ciało było idealne. Zatapiałam swoje oczy w jego gołej klatce piersiowej.
-No ey ! - rzucił mnie poduszką.
-Nosz kurde ile raze jeszcze poduszką dzisiaj oberwe ?
-Tylko ile trzeba.
-Pff.. Ok chodź misiek, bo już po północy.
-No to co ? - zapytał po zym rzucił się brzuchem na łóżko i podparł głowę łokciami. Zatopiłam się w jego oczach. Kochałam je. Hipnotyzowały. Tomlinson uśmiechnął sie szeroko. Tak jak lubiłam. Nie mogłam uwierzyć w moje szczęście.
-Co jest ?
-Nie nic. Tak tylko myślę.
-Nad czym ? - zapytał i położył się koło mnie otaczając ramieniem.
-O życiu. O tym, że jestem mega szczęściarą.
-A to dlaczego ?
-Jak to dlaczego ? Bo mam ciebie !
-I vice versa.
-Louis ?
-Hmm ?
-Myślę też o przyszłości. Co dalej z nami będzie ?
-Jak to co ? Będziemy żyli szczęśliwie.
-Chyba długo i szczęśliwie. - chłopak poprawił pozycję.
-No tak, racja - nie widziałam jego twarzy, ale założę się, że spoważniał i twarz mu lekko zbladła. - Chodźmy już spać . - Zgasił lampkę i położyliśmy sie wtuleni w siebie. Zaczęłam intensywnie nad tym wszystkim myśleć. Czyżby Louis coś przede mną ukrywał ? Może kogoś ma ? Jednak byłam zbyt zmęczona by dalej sie zastanawiać i zasnęłam.


Obudził mnie przyjemny dreszczyk na szyji. Otworzyłam oczy. Louis.
-Dzień dobry kochanie - pocałował mnie i wyszczerzył zęby. Zupełne zapomniałam o wczorajszej rozmowie.
-Która godzina ?
-11 śpiochu.
-Dopiero ?
-Chyba już. Widać, że siostra Malika skoro tylko by w łóżku leżała - powiedział z wyrzutem.
-A idź !
-Za 10 minut śniadanie - pocałował mnie w czoło i wyszedł. Poszłam do łazienki i przemyłam twarz. Spięłam włosy w kucyka, założyłam czarne, bufiaste spodnie i biało boxerke. Musnęłam żęsy odżywką, wyszłam z pokoju i podążyłam na dół. Cały zespół już był.
-Cześć wszystkim - uśmiechnęłam się do nich ciepło.
-No witamy śpiącą królewne - zwrócił sie do mnie Niall. Jego siniak koło oka miał dzisiaj kolor zielony.
-Niall..
-O nie ! Weźcie ją no !
Zaśmiałam się i zajęłam miejsce koło Harrego.
-Jak tam ? - zapytałam
-Nie jest źle - puścił mi oczko i uśmiechnął się. Myślałam, że bedzie gorzej, ale loczek miał po prostu trochę gorszy humor niż zwykle.
-Zayn, braciszku.. - zwróciłam się do chłopaka stojącego przy blacie.
-Tak krótko cie znam, ale wyczuwam, że coś chcesz.
-Noo.. błagam daj mi kawy bo umre - wyszczerzyłam do niego zęby.
-Już sie robi siostra. - po chwili podał mi filiżankę przepysznej kawy. Wypiłam łyk i chwyciłam za kanpkę z białym serem, która leżała na wielkim tależu.
-Jakie plany na dziś ? - zapytał Liam.
-Milkschake city ? - zapytałam.
-Jasne ! - z entuzjazmem odkrzyknął Louis, a Niall pokręcił ochoczo głową.
-Pestem fa.
-Niall, nie mów z pełną gębą. - blądyn przełknął i powtórzył.
-Jestem za. Tak trudno się domyślić ?
-Tyćke.
-Ok ja ide do góry.
-Harry.. ale idziesz z nami ?
-No jasne - wyszczerzył zęby. Znosił rozstanie z Lolą lepiej niż myślałam.
Po dwudziestu minutach kuchnia była posprzątana a ja siedziałam przed szafą zastanawiając sie co ubrać.
-Bu ! - usłyszałam Louisa. Aż podskoczyłam. Serce przyśpieszyło.
-Chcesz mnie zabić ?
-Nie - pocałował mnie w ramię i usiadł za mną na podłodze obejmując mnie w pasie.
-Co mam ubrać ?
-Nic nie ubieraj.
-Że mam iść nago ?
-Harry problemów by ni miał.
-Głupek - zaśmiałam się. Tomlinson wstał i wyciągnął z szafy długie spodnie. Jedna nogawka była granatowa w białe gwiazdki a druga w czerwono-białe paski.
-Zapomniałam, że je kupiłam ! Dzięki kochanie - pocałowałam go w policzek. Poszłam do łazienki i ubrałam spodnie. Zorientowałam się, że nie wybrałam góry. Wyszłam wiec w samym staniku i zaczełam przeszukiwać szafę.
-O ! Widzę, że gotowa.
-Jasne. w ogóle go zdejme.
Wyjęłam luźną białą bluzkę która odkrywała jedno ramię. Założyłam i poprawiłam fryzurę.
-Mogę iść - wyszczerzyłam zęby. Teraz dopiero spojrząłam na Louisa. Miał na sobie zielone spodnie, białą bluzkę i czerwone szelki. Zaśmiałam się. Kochałam ten jego styl. 10 minut później wszyscy staliśmy już na dole. Wyszliśmy całą paczką i ruszyliśmy w stronę Milkschake city. Louis chciał złapać moją rękę, ale odtrąciłam ją.
-Co jest ? - zapytał.
-Widziałam, że paparazzi idą za nami.
-No i ? - złapał moją rękę i mocno uścisnął. Nie protestowałam. jego wybór. Doszliśmy w końcu na miejsce. Rozsiadłam się na dużej sofie koło Harrego. Reszta chłopaków poszła kupić napoje.
-CO jest ? - zapytałam trącając go łokciem.
-Ale co jak ? - ocknął się. Wydawało mi się jakby spał przed chwilą.
-Wyglądasz jak trup.
-Dziękuję, ty też świetnie wyglądasz - zaśmiał się. - Nie przespałem prawie całej nocy.
-Przez Lole ?
Chłopak pokiwał głową.
-Nie martw się. Wszystko się ułoży - położyłam mu rękę na ramieniu i uśmiechnęłam się do chłopaka. Spojrzał na mnie.
-Dzięki, jesteś świetną przyjaciółką - po czym przytulił mnie.
-Już już, spadaj Harry, bo tatuś Louis idzie - Tomlinson zaczął wpychać się pomiędzy mnie a Harrego. Loczek klepnął go w tyłek.
-Gdzie tymi czterema literami tu się wtryniasz między poważną konwersację miedzy mną a Abby co?
-Taa własnie widziałem. Prędzej to mi ją uwiedziesz niż z nią normalnie porozmawiasz - po tych słowach objął mnie ramieniem a ja śmiałam się z miny Harrego. Popijaliśmy napoje i śmialiśmy się. Nagle przyszły fanki i zaczęły robić sobie zdjęcia z chłopakami i prosiły o autografy. Kilka zapytało Nialla dlaczego ma podbite oko na co on wskazywał na mnie palcem a fanki patrzyły na mnei jakby chciały mnie zabić.
-Wielkie dzięki, że o mało twoje wielbicielki nie zrobiły ze mnie i moich włosów mopa do podłogi - oburzyłam się na Nialla.
-Nie ma za co - skwitował chłopak za co ja uderzyłam go w ramię, ale ten zbytnio sie tym nie przejął. Po chwili zadzwonił mój telefon. Lola.
-Przepraszam. Zaraz wracam.  - opuściłam chłopaków i oddaliłam się kawałek.
-Co jest ?
Usłyszałam płaczącą przyjaciółkę.
-Bo John... on maa-a dziewczy-ynę.
No nie ! Ta dziewczyna to sobie komplikuje życie nieźle.
-Uspokój się.
-Jak mam się-ę uspoko-oić ?
-Świat sie nie zawali.
-Jak myślisz Harry do mnie wróci ?
-Co ?!
W tym momencie przeszła samą siebie. Zaczęłam ją coraz mniej lubić. Czyli jak nie inny to Harry ?
-No to co słyszałaś.
-Lola, nigdy, nie pomyślałabym, że o takie coś mnie zapytasz. Przecież to jest chore ! Jak chcesz wrócić do chłopaka, którego rzuciłaś dla innego ? No jak ?
-No przeatań. Każdy popełnia błędy.
-Ale nie takie. Harry to nie zabawka. Ma także swoje uczucia, więc nei zadawaj takich głupich wyptań i zadzwoń jak już sie ogarniesz.
Rozłączyłam się. Odwrósiłam się i zauważyłam stojącego Hazzę. Skąd on sie wziął ? Wyrósł z ziemi czy jak ?
-Co jest ? - zapytał.
-To Lola.
-Co chciała?
-Nie noważne - machnęłam ręką i już chciałam wrócić do stolika ale loczek mnie zatrzymaj i spojrzał mi w oczy.
-Powiedz mi co chciała.
-Chciała do Ciebie wrócić.
Zdziwił sie i uniósł brwi do góry.
-Żartujes tak ?
-Nie... Chcesz do niej wrócić ?
-No ale za to teraz żartujesz. Nie, nie mam zamiaru do niej wracać. Nie jestem zabawką.
-Tak samo ja myślę.
-Tak szczerze.. Abby nie braź sie ok ? Ale to chyba było zauroczenie, a nie zakochanie.
-A czemu mam sie obrazić?
Chłopak wzruszył ramionami.
-Zauroczenia sie częściej zdarzają, młody.
Pokazał mi język i uśmiechnął sie a następnie wróciliśmy do stolika.



Przepraszam, że krótko, ale mam o 19:30 występ a chciałam wstawic dzisiaj ((;
Postaram sie coś nabazgrać na jutro ((;

Dziękuję za wszystkie komentarze, choć mało ich ((;
Można pisać na moje gg : 23919001
Pozdrawiam
black.character

czwartek, 1 marca 2012

dwunasty ♥

Przebudziłam się i spojrzałam na zegarek. Słońce powoli zaczęło wchodzić. 6:12. Spojrzałam na Louisa. Spał słodko jak małe dziecko. I pomyśleć, że jak się budzi to aż chce się go udusić.. Wstałam po cichu i podeszłam do torebki. Wyjęłam ostatniego już papierosa, zapalniczkę i wyszłam na balkon. Napawałam się widokiem i wypuszczałam dym z ust. Dawno nie paliłam może..
-Co robisz o 6 rano na balkonie ? - usłyszałam znany mi dobrze głos i odwróciłam się. W drzwiach stał zaspany, patrzący na jedko oko Louis. Jednak gdydostrzegł co trzymam w ręce od razu się ożywił.
-Palisz ? - wspakazł na trzymanego w mojej ręce papierosa.
-Czasami..
Wyciągnął papierosa z ręki i wyrzucił przez balkon. Patrzył na mnie cały czas z lekko otwartymi ustami.
-Po co to wyrzuciłeś ? To był ostatni.
-Ty mi życie uratowałaś, teraz pora na mnie.
-A czy ktoś ci każe ratować mi życie ?! To tylko jeden papieros ! - prawie krzyknęłam na niego.
-O jeden za dużo. Nie mam zamiaru patrzeć jak to cię zabija. Przepraszam, że troszcze się o Ciebie i chcę jak najlepiej. - skończył swój monolog i wyszedł z pokoju lekko trzaskając drzwiami.
-Isiotka - powiedziałam sama do siebie po czym oparłam się o balustradę i spuściłam głowę. No miał racje. Papierosy niszczą mój organizm. Po co sie na niego uniosłam ? Przecież tylko się o mnie troszczył a ja zaczęłam go wyzywać jakby wybił mi pół rodziny. Potrząsnęłam głową i poszłam do łazienki. Umyłam porządnie zęby i ruszyłam korytarzem w stronę pokoju Louisa. Zapykałam delikatnie. Nikt nie odpowiadałm. Weszłam delikatnie uchylając drzwi.
-Moge ? - chłopak siedział na łóżku. Łokciami podpierał się o kolana a w dłoniach chował twarz - Louis.. przepraszam.
-Yhm.. - mruknął. Usiadłam na łóżku za nim i zaczęłam mu masować kark.
-Kochanie.. przepraszam cię na prawdę. Wiem, że zachowałam się jak rozkapryszona małolata, jestem głupią idiotką, ale taka już moja natura.
-Nie jesteś idiotką - wypowiedział przez zęby.
-Jestem. Wiem, że tylko się o mnie troszczysz, a ja nie umiem docenić, że ... chyba mam najlepszego chłopaka na świecie - pocałowałam go w szyję i przytuliłam. Chłopak w końcu odwrócił sie w moją stronę i złapał za ręce.
-Rozejm ? - zapytałam.
Uśmiechnął sie tak jak uwielbiałam.
-Jasne głuptasie - pocałował mnie w policzek i przytulił mocno. Położyliśmy się jeszcze i rozmawialiśmy ponad godzine.
-Dobra skarbie ja wstaje. Jest już po ósmej.
-Nee.. Ja cię nie puszcze - Louis wzmocnił uścisk i nie mogłam mu się wyrwać.
-No ey ! - ręką zaczełam go łaskotać a ten zaczął śmiać się jak opentany i puścił mnie. Pokazał mu język i wyszłam z pokoju.
-O hej misiu - zwróciła się do idącego w moją stronę zaspanego Nialla.
-Do mnie mówisz ?
-No jasne a do kogo ?
-Chcesz coś, że taka miła jesteś ?
-Bardzo śmieszne - skwitowałam i klepnęłam go w tyłek.
-Nie chce mi się z tobą bawić.
-No ey ! A ja mam ochotę kogoś powkurzać.
-Nie da rady dzisiaj ze mną. Nic nie wyprowadzi mnie z różnowagi.
W tym momencie w drzwiach między nami wyszedł zaspany Harry.
-Może znajdźcie sobie inne miejsce do komplementowania sobie co ?
Wpadłam na pewien pomysł. Zaczęłam iść tyłem z stronę schodów.
-Harry, zrobisz coś dla mnie ?
-Chciałabyś.
-Nie no prosze !
-No ok. Co chcesz ?
-Kopnij Nialla w tyłek i powiedz, że to ode mnie.
Spojrzał na mnie jakbym podawała mu jakąś skomplikowaną definicję przedmiotu.
-Po co ?
-No zrób to.
-Ymm.. ok.. - poszedł posłusznie w stronę chłopaka który stał w drzwiach Liama. Ja tymczasem wymknęłam sie na dół. Na środku drogi dzielącej kanapę w salonie a schody postawiłam poduszkę a sama usiadłam na kanapie.
-Ałaaa !!! Oszalałeś palancie !
-Nie bij ! To od Abby !
-Od Abby ? Gdzie jesteś w połowie martwa siostro Zayna, która zaraz będzie błagać o pozostawienie przy życiu ?!  - Niallwydarł się na cały głos i słyszałam jak zbiega po schodach. Mój plan polegał na tym, żeby Niall poślizgnął się na poduszcze, przewrócił się i wysłuchiwał mojego złowieszczego śmiechu po czym podeszłabym do niego i położyła na jego klatce piersiowej noge jak zwycięzca.
-Tu jestes ! - krzyknął cały czarwony chłopak. Włosy zjeżyły mu się na głowie. Jeszcze tylko kilka kroków i...
-Ups ! - skwitowałam. Chłopak ominął poduszkę ! Co robić ?! Dał nura chcąc mnie dorwać ale ja położyłam się bokiem na kanapie powodując, że Horan przeleciał przed kanapę. Jego nogi jednak dalej były w tym miejscu gdzie przed chwilą moja głowa. Klępnęłam go w tyłek i zaśmiałam się złowieszczo.
-Nie żyjesz jesli wstane.
-Czyli za rok ? O dziekuję bardzo zdążę pójść na zakupy.
Lecz chłopak już podnosił się z ziemi.
-Ups - zaczęłam uciakać. Szybko wspięłam sie po schodach. Gdziee uciekać ?! Bez namysłu wbiegłam do łazienki i zakluczyłam drzwi.
-Abby ! - krzyknął przerażony Harry zakrywając się ręcznikim . Zasłoniłam sobie twarz ręką i odwróciłam w przeciwną stronę.
-Może łaskawie mi wyjaśnisz co tu robisz ?
-Emm.. chowam się przed Niallem.
-Abby wyłaź ! - usłyszałam głos chłopaka i mocne walenie w drzwi.
-Widzisz ? Mówiłam !
Harry wyszedł z wanny w przepasanym w pasie różowym ręcznikiem i już sięgał po klucz gdy ja docisnęłam go do drzwi.
-Co robisz ?!
-Emm.. próbuje otworzyć drzwi ?
-No ale Niall mnie zabije.
-Hmm.. masz problem ? - powiedział wyszczerzając zęby.
-Zdrajca skwitowałam i skrzyżowałam ręce na piersi.
-Abby, bo zakrwawie całą podłoge !
-Co ?!
Zaczęliśmy z Harrym dobijać się do klucza.
-No chcę otworzyć !
-Jakoś przed chwilą byłaś oburzona, że to ja chciałem to zrobić.
W końcu wygrałam i otworzyłam drzwi. W nich stał Niall. Z nosa leciała mu krew i miał podbite oko.
-Nareszcie - podszedł do umywalki.
-Harry zostań z nim. Zaraz przyjde.
Poiegłam na dół i chwyciłam za folię pełną kostek lodu, która mieściła sie w zamrażalniku. Z szafki wyjęłam apteczkę.
-Kto umarł ? - zapytał Liam smarując tosta masłem.
-Jeszcze nikt.
Popędziłam do góry i weszłam do łazienki.
-Ty wypad - wskazałam na Harrego.
-Bo co ?
-Bo będziesz tylko przeszkadzał.
-Ale .. - nie zdązył zaprzeczyć, bo wypchnęłam go przez drzwi i przekluczyłam je.
-Niall ?
Chłopak spojrzał na mnie. Miał w nosie.. tampony.
-Pomysł Harrego.
-Dziwny, ale skuteczny. - teraz spojrzałam dopiero na jego prawą rękę. Przy nadgarstku miał zadrapanie z którego też leciała krew.
-Siadaj - posadziłam go na brzegu wanny. Wyjęłam wodę utlenioną i polałam na ranę. Następnie wytarłam gazikiem. Chłopak nawet nie grymasił, że szczypie. Cały czas nie odzywaliśmy się. Nakleiłam na jego rękę duży plaster a następnie wyjęłam tampony z nosa i wrzuciłam do kosza. Przyłożyłam mu lód pod prawym okiem.
-Niall.. przepraszam cię - wydukałam w końcu.
-Nie no jest ok - cały czas jednak był poważny.
-Nie jest. Przeze mnie...
-Dzieciaki. Za godzine wyjeżdżamy. Wywiad czeka - powiedział mój brat pukając w drzwi.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam.
-Nial..
-Nic mi nie jest. Najwyżej nałożą na mnie tonę tapety i będzie ok - o dziwo uśmiechnął się i puścił mi oczko.
-Koniec z takimi głupimi pomysłami. Potrzymaj - dałam mu lód a ten posłusznie podłożył do oka. Usiadłam na blacie koło umywalni.
-Nic sie nie stało. Każdemu sie zdarza.
-Taa mi całe życie. Idiotka nad idiotkami.
-Abby - ujął moją rękę. - nie jesteś idiotką. Do wesela sie zagoi.
-O żenisz sie ? Kiedy ? - wyszczerzyłam do niego zęby. Pokazał mi język.
-Ok ide ubrać tego dzieciaka - wyszczerzyłam zęby i wyszłam z łazienki. Zeszłam jednak najpierw na dół. Już reszta zespołu siedziała i jadła śniadanie,
-Dobry - powiedziała jakbym to się z nimi nie widziała.
-Cześć - powiedziali chórem.
-Oberwałem od Niallera przed ciebie - powiedział chary jednocześnie gryząc kawałek tostu.
-Życie.
-Ok już nigdy nic węcej dla Ciebie nie zrobie.
-Tak tak. - nalałam sobie kawy i zjadłam grzankę.
-Zostaw ja posprzątam - zaofiarowałam się Liamowi, który już chciał zacząć wkładać rzeczy do zmywarki.
-No a ty ?
-Co ja ?
-Kiedy sie uszykujesz ?
-Ja nie jade.
-Czemu ?
-No przestańcie. Jestem tak niepotrzebna, a wy musicie się skupic - uśmiechnęłam się. - Może następnym razem - dodałam.
-Ok - chłopak uśmiechnał sie i poszedł do góry. Pochowałam wszystkie naczynia do zmywarki i udawłam sie do pokoju Louisa. Stał przed wielkim lustrem i zapinał białe szelki z czarnym paskiem pośrodku. Miał na sobie czerwone spodnie i biało koszulą z czarnym kołnierzykiem.
-To na prawno mój chłopak ?
Louis spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Podeszłam bliżej i wygięłam jego kołnierzyk na poprawną stronę.
-Ale następnym razem z nami jedziesz ok ?
-No dobra dobra.
-Nie dobra dobra tylko wyniose cie siłą z domu i wniose na plan wywiadu.
-Tak a następnego dnia będziemy na nagłówkach gazet.
-A co wstydzisz się mnie?
-No jasne, że nie. Tylko tu chodzi o Ciebie i twoją reputację.
-Oj kochanie wierz mi, że ty jej nie psujesz - dałam mu buziaka i usłyszałam spanikowany głos mojego brata.
-Abby ! Chodź tu !
-Biegne !
Wyszłam z pokoju i otworzyłm drzwi na przeciwko pokoju Tomlinsona.
-Co jest ?
-Mam problem.
-Jeden kosmyk włosów odstaje ci na drugą stronę ? - zapytałam kpiarsko.
-Tak ?! - zdenerwowany prawie rzucił sie do lusterka.
-No żartuje ! Mów o co chodzi.
-Tą czy tą ? - pokazał mi dwie basebolówki. Jedną niebieską drugą czarną.
-Tą - wskazałam na drugą.
-Wiedziałem.
-To po co pytałeś ?
-Tak wiesz.. sam nie wiem - wzruszył ramionami.
Wywróciłam oczami. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Zastałam tam Nialla w samych spodniach prasującego zielony t-shirt.
-Daj - zaoferowałam się i przejęłam żelazko.
-Dzięki - uśmiechnał się.
-Jak oko ?
-Jeszcze na nie widze. Zobaczymy później.
-Prze...
-Skończ ! - nie dał mi dokończyć i pobiegł do góry.
-O Abby ! Możesz wyprasować jeszcze to ? - zapytał a raczej wydał rozkaz Harry rzucając mi w twarz granatową koszulę.
-No jasne kotek - posłałam mu mój wymuszony, worgi uśmiech.
-I za to cię kocham - i pobiegł do góry.
Następnie przed 20 minut biegałam od pokoju do pokoju i doradzałam chłopakom co włożyć wybierając rzeczy różniące sie małymi drobiazgami. Np. koszulia Liama różniła się jednym odcieniem a spodnie Nialla miały inne naszywki na kieszeniach. Na prawdę chciałabym mieć takie problemy. O 10:25 wyszli z domu. W studiu mieli być za pięć minut.
-Lecicie na miotłach ? - zapytałam patrząc na zbiegających chłopaków i popijając kawę w kuchni.
-Bardzo śmieszne. Nasza czarna limuzyna czeka przed domem - powiedział brat okazując mi język.
Myślisz, że Ci zazdroszcze ?
-No jasne, kto by nie zazdrościł.
-Ty na prawdę jesteś próżny.
-Wszyscy sie zaśmiali. Podeszłam do nich i każdemu rzyczyłam szczęścia. Dotknęłam policzka Nialla. Był opuchnięty.
-Niall..
-Weźcie ja prosze ! Ona do końca życia będzie mnie przepraszać - jęczał wychodząc z domu.
-Za to jak wrócisz czeka cię niespodzianka ! - krzyknęłam a ten tylko machnął ręką w górę dając znak, że rozumie.
-Powodzenia misiek. Będziesz najlepszy - pocałowałam Louisa w policzek i dałam kopa na szczęście.
-Zawsze jestem - odpowiedział skromnie i wyszedł. Zamknęłam drzwi za zgrają wrzeszczących dzieciaków. Ubrałam się w szare dresy i luźny biały t-shirt. Nie wiedziałam czym się zająć.. Po połowie godziny stwierdziłam, że przydałoby się ogarnąć dom. Posprzątałam więc łazienkę, salon, kuchnie i korytarz. Chłopaki niech sami sobie sprzątają. Parząc na pokój Louisa, który jeszcze kilka dni temu był wysprzątany przeze mnie i chłopaków, a teraz wyglądał jakby nikt tam nie sprzątał od lat, odechciało mi się sprzątać. Po dwóch godzinach było skończone. Spojrzałam do lodówki. Była prawie pełna co aż dziwne gdy się ma w domu Nialla. Obiecałam, że będzie czekała niespodzianka. Ugotowałam kilka dań, które zawsze mi wychodziły między innymi sałatkę grecką i zapiekankę ziemniaczaną. Na deser zrobiłam tort z polewą toffi. Zdziwiłam się patrząc na zegarek, że dopiero 17a ja już wszystko zrobiłam. Nakryłam stół w biały obrus i czerwone serwetki. Na środku połozłam wazon z kwiatami. Następnie posprzątałam w kuchni i poszłam do góry. Przebrałam się w ciemne jeansy i usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
-Tak ?
-Kochanie tu Harry twój chłopak przez te kilka minut.
-Co chcesz misiu ?
-Jest coś w lodówce ? Jak nie to wstąpimy, bo wracamy właśnie.
-Jeść !!!! - usłysząłam ryk Nialla.
-Przyjeżdżajcie od razu, wszystko jest w lodówce.
-Ok. Po, kocham cię.
-Ok ok.
-A ty ?
-Co ja ?
-Kochasz mnie ?
-Harry ! - usłyszałam obrazę Louisa.
-No ok ok. Będziemy za 15 minut.
-Ok. pa.
Rozłączyłam sie i założyłam na siebie szybko szarą bluzkę. Zauważyłam, że jest na niej napisz "Harry ♥ Louis" Co robiła u mnie w szafie bluzka Harrego ? Wzruszyłam ramionami i pobiegłam na dół. Nie było czasu na przebieranie. Zaczęłam odgrzewać wcześniej przygotowane dania. W tym samym momencie jak położyłam ostatnią miskę chłopcy weszli do domu.
-Umieram z głodu - skwitował Niall po czym nie patrząc gdzie idzie uderzył głosą o plecy Harrego. - rusz się !
Harry jednak stał jak wryty. Po chwili dopiero reszta zauważyła stół zastawiony smakołykami.
-Żarcie ! - krzyknęli równo wszyscy i ruszyli w stronę stołu.
-Ne nie nie - stanęłam im na drodze. - Najpierw kochane dzieci umyś proszę rączki.
-Ale..
-Żadnych ale. Już !
Zaczęła się bitwa o to kto pierwszy. Zaczęli sie przeciskać poschodach i przekszykiwać. Zaśmiałam sie tylko i zapaliłam dwie czerwone świece. Po chwili pierwszy po schodach zbiegł zadowolony Niall.
-Wygrałeś ?
-Czego się nie robi dla jedzonka - skwitował i zajął miejce, ale [o dziwo] poczekał, aż dojdzie reszta. Minute później zbiegli wszyscy. Mogłam sie tylko domyślać, że moja świeżo posprzątana łazienka jest cała zachlapana no ale cóż, sama ich wręc zmusiłam do umycia rąk. Louis jak przystało na gentelmana odsunął mi krzesł i sam usiadł obok mnie.
-To smacznego, mam nadzieję, że przeżyjecie. - yszczerzyłam zęby. Spojrzeli na mnie poważnie. - co ?
-To ma być ostrzeżenie ? - zapytał przestraszony Liam.
-Jak dzieci - nabiłam na widelec kawałek pomirowa z sałatki po czym włożyłam do ust i przełknęłam - i co umarłam ?
-No nie - odpowiedział Niall po czym wyszczerzył się i zagrał pierszy lepszy półmisek.
-A.. Niall.. Wiem, że już więcej nie chcesz tego słuchać więc powiem tylko,
że ta zapewne twoja pierwsza dzisiaj kolacja, jest w ramach przeprosin.
-Dla takiego czegoś to ja codziennie będę się ranił. Zaśmialismy sie i zaczęliśmy jeść. Chłopcy w miedzyczasie opowiedzieli mi o wywiadzie,o tym jak musieli tańczyć i na jakie bzdurne pytania odpowiadali. Mówili też co robili podczas przerw. Na prawdę oni pakowali się pięć razy dziennie w kłopoty ! Potrącili listonosza goniąc się po ulicy, Louis wylał farbą, która prysnęła mu na spodnie.
-Na szczęście była czerwona, wiec nie było nic widać - dopowiedział po czym zaczęliśmy się śmiać.
-Ok ja już nie dam rady - powiedział Zayn klepiąc się po brzuchu.
-Ja też - dodał Liam.
-I ja - równocześnie dodał Louis z Harrym.
-To kto ma ochotę na deser ?
-Ja - odpowedział ucieszony Niall podnosząc palec do góry.
-Stary gdzie ty to mieścisz ? - zapytał Liam pewnie już któryś raz odkąd sie znają.
-Tu - blondyn wskazał na brzuch. Przyniosłam z lodówki tort i położyłam na sole.
-Chociaż wiecie co.. chyba zmieszczę jeszcze kawałek - powiedział Harry oblizując się.
-Tak w zasadzie to ja też - dodał Liam.
-No racje.
-To ja nie będę gorszy - skwitował Louis i każdy z chłopaków podtknął mi swój talerz pod nos. Zaśmiałam sie i nałożyłam kaażdemu kawałek. Po godzinie zaczęłam sprzątać. Schowałam ostatni talerz do zmywarki gdy podszedł Louis i objął mnie w tali od tyłu.
-Tęskniełem cały czas - zamruczął mi do ucha.
-Jasne jasne - odwróciłam sie w jego stronę i pocałowałam go - chodźmy spać.
Ale w tym samym momencie ze szczytu schodów zszedł Harry cał blady na twarzy.
-Co jest ? - zapytałam.
Nie odpowiadał.
-Harry ?
-Co ? - zapytał zdezorientowany.
-Co sie stało, że jesteś taki blady ?
-Bo ja... właśnie dostałem telefon że...



Haha ! Koniec ! ;ddd Nie mogłam się powstrzymać od chamskiego zakończenia xd Jak myślicie o co chodzi Harremu ? ;d

Jak narazie najdłuższy jaki napisąłam qqq;
KOMENTUJESZ=CZYTAM TWOJE I KOMENTUJE
I dziękuję wszystkim za 2590 wejść !!

Pozdrawiam ***;
black character