czwartek, 31 maja 2012

pięćdziesiąty trzeci ♥

!!! PRZECZYTAJ OPIS POD ROZDZIAŁEM !!!

-NIALL-


Chodziłem nerwowo po całym korytarzu. Napisałem do chłopaków. Obiecali być jak najszybciej. Usiadłem na jednym z krzeseł i schowałem twarz w dłoniach. Bałem się. Tak strasznie chciałem, żeby było z nią wszystko w porządku. Ni darowałbym sobie, jeśli coś by się jej stało. Zresztą Zayn pewnie zrównałby mnie z ziemią. Nie wyobrażam sobie jak Abby poradziłaby sobie z kolejną stratą ukochanej osoby. Usłyszałem skrzypnięcie drzwi, więc automatycznie podniosłem się i spojrzałem na lekarze w białym fartuchu, który wyszedł z pokoju do którego zaprowadzony Abby.
-I co z nią ? - zapytałem nie mogąc się powstrzymać. Czułem jak bicie mojego serca odbija się echem po ścianach. Tupałem niecierpliwie nogą, a ręce założyłem za głowę. Lustrowałem twarz doktora, która niestety nie ukazywała żadnych emocji.
-A Pan to ktoś z rodziny ? - odpowiedział mi pytaniem i uniósł podejrzliwie jedną brew.
-Tak. Nie. To znaczy... Jestem jej przyjacielem. - język mi się plątał,a ręce pociły z nerwów.
-Hmm... - zamyślił się i przeczesał kciukiem swojego siwiejącego wąsa. - Z Panną Spencer wszystko w porządku. Za dużo nerwów i wycieńczenia. Powinna więcej odpoczywać, a Pan musi postarać się, aby miała mniej zmartwień.
Na te słowa, kamień spadł mi z serca. Jeszcze kilka minut temu , przed oczami malowały mi się najgorsze sceny. Wypuściłem powietrze z płuc i uśmiechnąłem się delikatnie.
-A dziecko ?
-Z dzieckiem też wszystko w jak najlepszym porządku. Zrobimy tylko badania kontrolne i jutro około południa, Panna Spencer będzie mogła wyjść. - poinformował mnie, a ja pokiwałem głową.
-A mógłbym ją zobaczyć ? - zapytałem z nutką nadziei i przygryzłem nerwowo dolną wargę. Lekarz odetchnął głęboko i pokiwał głową.
-No dobrze. Ale tylko chwilę, bo teraz musi odpoczywać. - poklepał mnie po ramieniu na odchodne, a ja odetchnąłem głęboko. Nacisnąłem klamkę i po cichutku wszedłem do środka. Na łóżku szpitalnym w świetle lamp, szatynka leżała bezbronnie z zamkniętymi oczyma. Delikatnie usiadłem na krzesełku obok jej łóżka. Ani drgnęła. Przez chwilę się wahałem, ale w końcu, drżącą rękę, dotknąłem jej dłoni. Dziewczyna otworzyła oczy i spojrzała na mnie.
-Niall...
-Nic nie mów. - przerwałem jej unosząc dłoń w górę. Spojrzałem na czubki swoich butów. Nie wiedziałem dokładnie co jej powiedzieć. Przepraszam, że Cię pocałowałem, ale kocham Cię ? Idiotyzm... - Abby posłuchaj. Przepraszam Cię za ten pocałunek. Nic nie jest w stanie usprawiedliwić mojego zachowania. To nigdy nie powinno się wydarzyć.
-Niall... Ja... - spojrzałem w jej oczy, które były pełne smutku i wycieńczenia. Domyślałem się, że nie wie co powiedzieć. - To co się stało w ogrodzie...
-Abby ! - do pokoju wleciała pozostała trójka z Zaynem na czele. - Nawet nie wiesz jak się o Ciebie bałem. - odezwał się pierwszy braciszek i przytulił do siebie siostrzyczkę.
-Nieźle nas nastraszyłaś. - dodał Liam i pogłaskał ją po policzku. Czemu ja tak nie potrafiłem? Tak po prostu podejść i okazać trochę czułości. Bez skrępowania...
-Dobra spadać. Teraz ja. - Harry przepchnął się między dwójką i wtulił w szatynkę. - Będę wujkiem ? - zapytał z uśmiechem na ustach na co Abby zachichotała.
-Będziesz chociaż się tego boje. - pacnęła go delikatnie w głowę, a te automatycznie zarzucił swoje włosy na bok.
-Siostra idziemy, bo musisz odpoczywać, ale jutro przyjeżdżamy po Ciebie pamiętaj. - Zayn zagroził jej palcem, a ta wywróciła oczami. - Śpij dobrze. - pocałował ją w policzek i ruszył do wyjścia. Pozostała dwójka też się pożegnała.
-Niall idziesz ? - zapytał Liam przy drzwiach.
-Tak. Dobranoc. - podniosłem się i pocałowałem Abby w czoło. Nawet na nią nie patrząc, wyszedłem z sali i ruszyłem z chłopakami ku wyjściu.


-ABBY-


Odprowadziłam Nialla wzrokiem i tempo wpatrywałam się w drzwi mając nadzieję, że zaraz się w nich pojawi. Chwila chwila. Co ja bredziłam ? Potrząsnęłam głową i położyłam się wygodnie. Przewróciłam się na bok chcąc zapomnieć o dzisiejszym dniu. Zamknęłam oczy, ale natychmiast ujrzałam przed nimi parę pięknych, lagunowych oczu. Na powrót je otworzyłam. Przykryłam głowę poduszką. Czemu nie mogłam o nim teraz zapomnieć ? A ten pocałunek... Na samą myśl o tym robi mi się gorąco, a w brzuchu buszuje stado motyli. Czemu? Nie miałam zielonego pojęcia. Przecież nie mogłam nic czuć do Nialla. NIC. On był po prostu przyjacielem i tyle. Przewróciłam się na drugi bok i zamknęłam oczy, chcąc pogrążyć się w snach... Minęło z pół godziny, a ja robiłam się coraz mniej senna.
-Kogo ja oszukuję ? - zapytałam sama siebie, gapiąc się tempo w sufit. Niall zakręcił mi w głowie. Odetchnęłam głęboko. Nie, nie mogę tego zrobić Louisowi. Nie mogę się zakochać. Nie chcę.
Poczułam jak po moich policzkach powoli spływają pojedyncze łzy. Czemu to wszystko musiało być takie trudne ? Biłam się z myślami pośród czterech ścian. Jedyne na co miałam teraz ochotę, to ujrzeć uśmiechniętą od ucha do ucha twarz blondynka. Czemu ? Sama nie wiedziałam. A gdy tylko pomyślałam o naszym pocałunku, miałam ochotę ponownie zatonąć w jego ustach.
Czułam się z tym źle. Nie powinnam myśleć o Horanie w ten sposób. Ale nie mogłam się oszukiwać. Te dwa miesiące ukazały moje uczucie do niego. Tak mi brakowało jego głosu, tego troskliwego tonu, tych niebieskich oczu...


-NIALL-


Obudziłem się dość wcześnie. Mimo, że ze szpitala wróciliśmy o 2 w nocy i opowiadałem chłopakom co się stało, to czułem się wypoczęty. Zegarek wskazywał godzinę 8:00. Po cichu wstałem i poszedłem do swojego pokoju. Wyjąłem z szafy pierwsze ciuchy, które padły mi w ręce. poszedłem do łazienki, gdzie wziąłem odświeżający prysznic. Zszedłem na dół, do kuchni i przygotowałem dla siebie kanapkę. Łyknąłem gorącej herbaty i zawiązałem sobie buty. Wziąłem kolejny łyk i z moim śniadaniem w ręce, opuściłem po cichu dom. Postanowiłem się przejść do szpitala. W końcu nie znajdował się daleko.
Pielęgniarka wpuściła mnie na salę, w której leżała Abby. Dziewczyna jeszcze spała, a ja nie miałem zamiaru jej budzić. Promienie słońca, które padały na jej twarz dodawały jej uroku. Uśmiechnąłem się delikatnie i wsadziłem do wazonu wcześniej kupiony bukiet tulipanów. Usiadłem na krzesełku tak jak wczoraj i po prostu przyglądałem się dziewczynie. O tej chwili właśnie myślałem przez całą noc. Aby znaleźć się koło niej. po prostu móc pobyć z nią sam na sam. Kciukiem pogładziłem jej dłoń. Siedziałem tak może z godzinę. Sam zresztą straciłem rachubę czas.
-Wiesz, że Cię kocham prawda ? - wypaliłem ni stąd ni zowąd i od razu wyprostowałem się. Dziewczyna jednak nie otworzyła oczu. Czyli nie słyszała ? Dzięki Bogu. A może... Sam nie wiedziałem czy chcę, aby usłyszała ode mnie te słowa. - Stale o Tobie myślę. Przez te całe dwa miesiące Louis nie dawał mi spokoju. Co noc odwiedzał mnie we śnie i wypowiadał stale trzy słów. 'Zaopiekuj się nią'. A co ja robię ? Przeze mnie wylądowałaś w szpitalu. Przez moją głupotę te kilka tygodni było dla Ciebie koszmarem. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Ale mam nadzieję, że kiedyś mnie zrozumiesz... - nawet nie wiem kiedy zaczęłam na głos mówić to, co myślę. Mojego potoku słów nie dało się zatrzymać. Chciałem jej powiedzieć co czuję. Nawet jeśli nie słyszy, nie słucha. Po prostu musiałem to z siebie wyrzucić. - To co stało się wczoraj to...
-Niall... - usłyszałem głos dziewczyny i dopiero teraz zorientowałem się, że mówię patrząc na jej dłoń. Nie wiedziałem od kiedy się przysłuchiwała. Podniosłem głowę i ujrzałam zapłakaną twarz dziewczyny.
-Abby ? Co się stało ? - przybliżyłem się krzesłem, ale ta pokiwała głową jakby chciała mi powiedzieć, że mam się nie zbliżać.
-Po co mi to wszystko mówisz ? - zapytała łamiącym się głosem. - Czy ty nie rozumiesz, że my nie możemy być razem ? Twoje słowa nic dla mnie nie znaczą. Nic. - ostatnie słowa zabolały. Ścisnęło mnie za serce i gardło. Nie myśląc nawet co robię wyszedłem z pokoju, zostawiając zapłakaną Abby i opuściłem szpital. Biegłem przed siebie, nie zwracając uwagi na przechodniów. W głowie cały czas szumiały mi tylko słowa Abby. 'Twoje słowa nic dla mnie nie znaczą'. Poczułem jak do oczu cisną mi się łzy. Przyspieszyłem. Biegłem teraz na oślep. Obraz był zamazany. Skręciłem w prawo i usłyszałem potężny dźwięk klaksonu. Nim zdążyłem się obrócić, już leżałem na ziemi. Zobaczyłem mroczki przez oczami, a później ciemność...

-ABBY-

Gdy Niall wyszedł, rozryczałam się jak mała dziewczynka. Podkurczyłam kolana i objęłam je rękoma. Dlaczego tak się do niego zwróciłam ? Przecież wszystko to, co powiedziałam, było jednym, wielkim kłamstwem. Darzyłam go jakimś silnym uczuciem, ale sama sobie zaprzeczałam. Czemu ? Bo uzmysłowiłam sobie, że jeżeli nie ma Louisa, to nie mogę być z kimkolwiek innym. No i miałam rację. Louis był tym jedynym. Nie mogłabym mu tego zrobić. Nie zasługiwał na to. Kocha się raz i to na całe życie. I to Boo Bear był TYM jedynym.
Przecież nie można kochać kilka osób na raz, prawda? Chociaż jakby pomyśleć nad tym to kochałam Louisa, Zayna, Rodziców, Siostrę, Lolę i całą moją rodzinę... Przecież w moim sercu jest też miejsce dla Nialla. Tak dokładnie tak. Muszę go przeprosić, gdy się zobaczymy. Powiem mu, że na razie chcę tylko, aby się mną zaopiekował. Tak będzie najlepiej.
-Potrącił go tir, nie mógł wyhamować. Cud, że chłopak jeszcze żyje. - usłyszałam głos kobiety za drzwiami. Wstałam z łóżka i chwytając się ramy łóżka, doczłapałam do drzwi. Wyjrzałam z nich i zobaczyłam, że wiozą kogoś na łóżku.
-Na sale, natychmiastowa operacja. - usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny, który pchał łóżko. Przejechali obok moich drzwi, a ja dojrzałam zakrwawione blond włosy na łóżku. Chłopak był ubrany tak samo jak... Niall !!! Zaczęłam oddychać głęboko, a moje serce omal nie wyskoczyło z piersi.
-Proszę pani, czy wszystko w porządku ? - usłyszałam głos pielęgniarki.
-Ja... Ja... Kto jechał na tym łóżku ? - zapytałam wskazując miejsce w którym przed chwilą znajdowali się sanitariusze.
-Jakiś młody nastolatek miał zderzenie z tirem.
-Co mu jest ? - zapytałam coraz bardziej zniecierpliwiona.
-Czeka go operacja. Inaczej może wylądować na wózku.
Po tych słowach zamarłam.
-Na... wózku ? - kobieta pokiwała głową utwierdzając mnie w myśli. Łzy zaczęły obficie wypływać z moich policzków. Po chwili osunęłam się na ziemię. Miałam ochotę umrzeć...




Kochane pierwsza sprawa to taka, że zasmucił mnie jeden komentarz. Mianowicie ,,wiesz uwielbiam twojego bloga ale nigdy ci tego nie wybaczę że zabiłaś jednego z nich jak mogłaś a zwłaszcza Louisa
jeśli jesteś fanką one direction to się wstydź".
Anonimowa autorko, to, że zabiłam Louisa nie znaczy wcale, że nie jestem directionerką. Louisa lubię najbardziej z całego zespołu, a to, że uśmierciłam go w tym opowiadaniu to już moja własna wyobraźnia. W końcu umarł mój Louis z wyobraźni, bo to jaki na prawdę jest Tomlinson, nikt nie wie, jeśli nie zna go osobiście. Także bardzo przepraszam, że tak to odebrałaś.

Druga sprawa, dziękuję wszystkim, które głosowały na mnie na Blog miesiąca: czerwiec 2012 . Kochane to nie jest jednak koniec. Strasznie byłabym wdzięczna jeżeli oddawałybyście swoje głosy CODZIENNIE na numer 10. Pomogłybyście mi w ten sposób.
Trzecia sprawa. Wiem, że krótki i, że dużo Nialla i Abby. Mam nadzieję, że nie macie za to do mnie pretensji ? Gorsza wiadomość to taka, że kończą mi się pomysły i to co wypisuję nie jest planowane. Zobaczymy co z tego wyjdzie.


Rozdział dedykuję wszystkim czytelniczką, które dotrwały, aż do 53 rozdziału <3


Pozdrawiam
black.character

26 komentarzy:

  1. kurde - zajebiste mistrzostwo ;*
    jak będziesz kończućtego bloga to bardzo prosze o 'happy end' ;D
    + mówię to na zapas - bo póki co to nie kończ ! ;* <3
    A.!

    OdpowiedzUsuń
  2. Booski <3 Boże,oby mu się nic nie stało... Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. zarąbisty i na pewno przyjdzie ci jeszcze dużo pomysłów na tego bloga wierze w ciebie.Mam nadzieje ze z Horankiem będzie wszystko w porządku i w końcu będą ze sobą.Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój boże ...
    Mój kochany Niall na wózku ?!!
    Ty to masz skarbie wyobraźnie <33
    czekam NN

    OdpowiedzUsuń
  5. o matko ! Od początku czekałam na Abby i Nialla . <3 . Mam nadzieje że coś z tego wyjdzie . W pełni rozumiem Abby ale sam Louis chciał by ułożyła sobie życie na nowo .
    Czekam na kolejny !
    waiting-for-girl-like-you.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział cudny jak zawsze. ;)Czekam na moment gdy Niall będzie z Abby.;)
    http://love-with-1d.blogspot.com/
    http://one-direction-lov.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. to ja napisałam ci ten komentarz bo bardzo lubie Louisa i twój bloga ale po prostu był to dla mnie szok w wielu opowiadaniach ktoś ginie ale nie czytałam jeszcze takiego żeby był to kturys z niich chce cie przeprosić za ten komentarz chciałam żebys wiedziała że to troche nie w porządku i wiedz że dalej będe czytać twojego bloga bo jest niesamowity

    OdpowiedzUsuń
  8. jejku, żeby się ułożyło wszystko :)
    zapraszam do siebie: http://fucksmiile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. oo nie tylko nie to tylko nie Niall na wózku prozę cię nie rób mi tego proszę. A tak ogółem to rozdział świetny czekam na nn pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaaaaaaaaaaa SUPER! Kocham cię normalnie!!! Błagam szybko następny :******* Kocham i pozdrawiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Sssss
    Niall na łóźku... I kto teraz bd skakał jak pojebany po scenie? mam nadzieje, że operacja się uda i bd mógł znów fruwać:D
    Abby i Niall powinien być razem... no ale na ich drodze stoi wiele niebezpieczeństw i przeszkód...
    Kocham
    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże ,Piękny ,poryczałam się jak było o tym jak ta pielęgniarka powiedziała ,ze kogoś przywieźli .Nierób nam tego i oszczędź mu zdrowia .Ja chcę mieć szczęśliwego i zdrowego Horanka .A najlepiej tu u siebie w domu xd
    Kocham twojego bloga i to jak piszesz .To ,że uśmierciłaś któregoś
    z nich ,nie znaczy ,że jesteś wredna ,ani to ,ze nie jesteś directionerką .Każda dziewczyna zasługuje na własną interpretację swojego bloga ... Mam nadzieję ,że cię w ten sposób jakoś rozweseliłam i mam nadzieję ,że spojrzysz na mój blog
    Kocham i czekam na nn :D ;*
    onedirectionlarry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny ♥
    Biedny Niall ; (
    Czekam nn ! ; **

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurwa, zajebiście ! Kocham Twojego bloga i myślę, że nie powinnaś brać całkiem na serio tego dziwnego komentarza. Osoba, która go pisała nawet nie ma odwagi się ujawnić. Sądzę, że absolutnie masz rację ! To opowiadanie to wytwór Twojej wyobraźni i to jak potoczyły się losy bohaterów to tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Według mnie na prawdę słuszna. To, że uśmierciłaś Louisa... No po prostu w życiu nie napisałabym Ci takiego komentarza. Gdy mi się coś nie podoba to o tym mówię, ale fabuły się raczej nie krytykuje. Także, krótko mówiąc nie masz się czym przejmować !;) Ja Cię kocham i zawsze będę ! I Twoja bujną wyobraźnię też ubóstwiam ! ;)
    Buziaki, dreams come true :***
    PS To już chyba ten moment, kiedy pogodziłam się ze śmiercią Lou i w pełni akceptuję relację Abby-Niall ;) Pozdrowionka :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam Twoje opowiadanie, jest boskie. Ale tak jak inne dziewczyny gdy przeczytałam o śmierci Louisa to się załamałam chciałam Cię znaleźć i zrobić Ci krzywdę i kazać wskrzesić go. Nie wyobrażałam sobie tego opowiadania bez niego. A jednak :) Opowiadanie po jego śmierci jest jeszcze lepsze :)
    Ale po lekturze tego rozdziału mam wrażenie, że chcesz "wybić" całe 1D. Mam nadzieję, że Naill wyjdzie z wypadku bez szwanku, a "trochę" go poturbowałaś aby Abby zdecydowała się wyznać mu prawdę :) Pisz dalej, na każdy rozdział czekam z niecierpliwością :)--Edyta :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ej ! Kiedy będzie coś szczęśliwego ?!
    super jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakiś porządny blog <33
    Super rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham twojego bloga. Jeśli bym tylko mogła i miałabym odpowiednią władzę to chętnie wydałabym to opowiadanie jako książkę. Dziewczyno masz talent. ;**
    To opowiadanie jest jednym z najlepsiejszych jakie kiedykolwiek czytałam ;***

    OdpowiedzUsuń
  19. Mi to ani trochę nie przeszkadza, że jest najwięcej Nialler'a i Abby, bo w tej chwili to właśnie oni najbardziej mnie interesują. Tzn to co się u nich dzieję. Wspaniały rozdział <3 Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O LOL :)
    Ale zajebiste :)

    Szkoda trochę Niall :(
    Mi i tak się podoba czekam na następny :*

    http://i-love-your-curls.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie przeszkadza mi fakt, że jest dużo Abby i Niall'a. Może to i lepiej? Teraz oni mnie interesują, znaczy ich losy. ♥ Wspaniały rozdział, biedny Niall ;( Po śmierci Louis'a myślałam, że opowiadanie będzie nudniejsze, ale jednak nie... Jest lepsze :* Tego bloga opiszą dwa słowa : Kurwa, zajebiście!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja tam uwielbiam Abby i Niall'a. Mam nadzieję, że będą szczesliwi :)

    http://one-meeting.blog.onet.pl/ dziewczyna dopiero zzaczyna, ale w miarę możliwości wejdź i napisz co uważasz:)

    OdpowiedzUsuń